Jak zaznaczył wiceminister, osoba odwiedzająca HEH nie dowie się np., że istnieli tacy ludzie jak William Szekspir, Johann Goethe czy Fryderyk Szopen. Jego zdaniem w placówce w ogóle nie są pokazane tradycje różnych narodów, a chrześcijaństwo przedstawione jest jako źródło wyłącznie opresji. 

Nie ma nic pozytywnego związanego z chrześcijaństwem.

– stwierdził.
Sellin uważa również, że w HEH pojęcie „naród” jest napiętnowane jako idea, która prowadzi wyłącznie do nieszczęść. Nie dostrzega się jego pozytywnych aspektów. 

Jarosław Sellin poprosił ministrów kultury pozostałych państw członkowskich, by zainteresowali się narracją wystawy w Domu Historii Europejskiej i zajęli stanowisko w tej sprawie. Na jego wystąpienie zareagowała jedynie minister kultury Łotwy Dace Melbardek, która wsparła stanowisko Polski. Zwróciła m.in. uwagę na dysproporcje w ocenie komunizmu i faszyzmu. Zdaniem niektórych krytyków ta pierwsza ideologia nie została odpowiednio skrytykowana.

Komunizm w Domu Historii Europejskiej jest nieudanym, ale dosyć szlachetnym eksperymentem (...). Doświadczenia nasze czy Łotyszy są w tej materii odmienne.

 

– zauważył Sellin.

Polskie władze oczekują, że inicjatywę w tej sprawie podejmie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, który sprawuje pieczę nad placówką. Na początku października list w tej sprawie napisał do niego wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.
Według naszego rządu Tajani powinien zebrać uwagi zgłoszone przez ministrów kultury państw UE i zaproponować rozwiązania prowadzące do zmiany treści wystawy.

Tak ta wystawa nie powinna wyglądać. Ona fałszuje historię Europy.

 

– zaznaczył wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Podczas wrześniowej debaty zorganizowanej w PE przez PiS, badacze z kilku krajów wskazali na ignorowanie chrześcijańskich korzeni Europy, niedostateczną krytykę komunizmu, uproszczenia i wiele pominięć na temat Europy Środkowej. Platforma Europejskiej Pamięci i Sumienia, której założycielami ze strony Polski są Instytut Pamięci Narodowej oraz Muzeum Powstania Warszawskiego, zarzuca ekspozycji neomarksistowskie interpretacje historyczne.