W połowie września klub Kukiz’15 złożył do marszałka Sejmu projekt uchwały ws. powołania komisji śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów oraz instytucji publicznych podejmowanych, aby zapobiec wyłudzeniom ze skarbu państwa pieniędzy z podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowego. Projekt zakłada, że komisja będzie badała okres od 2007 do 2017 r.

Z kolei premier Beata Szydło pod koniec września zapowiedziała, że komisja powstanie, kiedy „będzie podjęta decyzja polityczna”. Dodała wtedy również, że „Polakom należy się wyjaśnienie, dokąd wypływały ich pieniądze”.

„Codzienna” postanowiła się dowiedzieć, w jakim terminie nowo powstały organ mógłby rozpocząć pracę.

– Proszę sobie uświadomić, że wyłudzenia VAT-u to największy przekręt w historii III RP. Skala jest porażająca, bo to blisko 250 mld zł wytransferowanych z budżetu państwa w ciągu ośmiu lat. Do prac w komisji, która zbada tę gigantyczną aferę, trzeba się perfekcyjnie przygotować. To nawet nie są ciężarówki dokumentów do przeanalizowania, tylko całe pociągi – mówi Janusz Szewczak, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych z PiS-u, który od kilku lat podejmuje działania mające na celu wyeliminowanie zjawiska wyłudzania VAT-u. Dodaje również, że przygotowanie do prac w takim organie wymaga podjęcia odpowiednich działań logistycznych oraz zgromadzenia tysięcy tomów akt.

– Decyzja polityczna o powołaniu komisji już zapadła, teraz trzeba rozwiązać kilka problemów technicznych. Myślę, że realnym terminem, w którym komisja mogłaby rozpocząć pracę, jest początek przyszłego roku – powiedział  Szewczak.

Innego zdania są posłowie opozycji.

– PiS chce kolejnej politycznej komisji śledczej. Jeśli dojdzie do jej powołania, to mam nadzieję, że zbadają również pierwszy rok swoich rządów w tej kadencji. Słyszeliśmy, że wpływy do budżetu z VAT-u wzrastają, a de facto, z uwzględnieniem PKB, zmalały – powiedział poseł Marcin Kierwiński, członek sejmowej komisji finansów publicznych.