Merkel poniosła porażkę. Nadszedł czas, by odeszła

 - powiedział Gauland dziennikarzom.

Cieszymy się, że nie doszło do koalicji z udziałem Zielonych - zaznaczył polityk partii, określanej przez niemieckie media jako "prawicowo-populistyczna".

W wyborach parlamentarnych 24 września antymigranckie i antyislamskie ugrupowanie zdobyło 12,6 proc. głosów i weszło po raz pierwszy do Bundestagu. Gauland jest współprzewodniczącym klubu parlamentarnego AfD.

Brak Zielonych w rządzie oznacza jego zdaniem szansę na "rozsądną politykę azylową" i na niedopuszczenie do sprowadzenia do Niemiec rodzin przez migrantów, którym przyznano jedynie czasowe prawo pobytu, a także na "powstrzymanie szaleństwa zwrotu energetycznego".

Liczymy na to, że to bankructwo Angeli Merkel doprowadzi do zmiany sposobu myślenia w CDU

 - zauważył polityk AfD.

Druga współprzewodnicząca klubu Alice Weidel powiedziała, że rozmowy sondażowe służyły "wprowadzeniu wyborców w błąd", a koalicja chadeków z FDP i ugrupowaniem Zielonych była od początku niemożliwa ze względu na różnice zdań.

Przedstawiciele AfD oświadczyli, że nie obawiają się przyspieszonych wyborów. Zdaniem ekspertów na nowych wyborach najbardziej skorzystałaby właśnie ta partia.

Negocjatorzy liberalnej FDP zerwali w nocy z niedzieli na poniedziałek prowadzone od ponad miesiąca rozmowy sondażowe o utworzeniu koalicji z CDU, CSU i Zielonymi.