Trzy z osób, które zgłosiły się do Old Vic, kontaktowały się także z londyńską policją metropolitalną, a kolejnym 14 doradzono w toku postępowania wyjaśniającego, że powinny zgłosić sprawę śledczym.

Władze teatru podkreśliły, że "szczerze przepraszają" za stworzenie kultury pracy, w której pracownicy - jak sugerowali - "nie czuli możliwości zgłoszenia swoich obaw". Jak dodały, Spacey został zaproszony do udziału w procesie i złożenia wyjaśnień, ale nie odpowiedział na ponawiane zaproszenia.

Obecny dyrektor artystyczny teatru Matthew Warchus powiedział, że oskarżenia pod adresem jego poprzednika są "szokiem i oburzającym zaskoczeniem dla wszystkich". Dodał, że zgodnie z wewnętrznym audytem przeprowadzonym przez zewnętrzną firmę prawniczą większość przypadków nigdy nie była zgłaszana w ramach wewnętrznych procedur dyscyplinarnych.

W wyniku tego śledztwa nauczyliśmy się, jak lepiej wyłapywać takie zachowania w przyszłości. Wszyscy mają prawo do pracy w środowisku wolnym od nękania, molestowania i zastraszania – powiedział.

Pierwsze doniesienia o tym, że skandal seksualny w Hollywood może dotyczyć także londyńskiej sceny teatralnej, pojawiły się po tym, gdy na początku listopada policja metropolitalna w Londynie poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie rzekomego niewłaściwego zachowania Kevina Spacey wobec anonimowego mężczyzny, do czego miało dojść w 2008 roku.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Kolejna seksafera w Hollywood. Szokujące wyznanie Kevina Spaceya