Waszczykowski i Wallstroem, którzy przebywają dziś z wizytą w Gruzji, po południu odwiedzili wspólnie Odzisi, gdzie przebiega linia graniczna z Osetią Południową.

To bardzo dziwaczna sytuacja. W środku Europy mamy potrójne linie podziału i rozgraniczenia, które wyglądają jak na pograniczu Korei Północnej i Południowej. To sytuacja niemożliwa do zaakceptowania

 - powiedział na konferencji prasowej w okolicy punktu kontrolnego w Odzisi szef polskiej dyplomacji.

Jesteśmy skłonni zrobić, co tylko się da, by skłonić obie strony do współpracy i znalezienia sposobu wyjaśnienia tego konfliktu

- dodał.

Szef polskiej dyplomacji przyznał, że sprawa spornych regionów Gruzji „zdecydowanie wpływa” na europejskie perspektywy tego kraju. 

Sytuacja, w której mamy do czynienia z niestabilnością granic, z granicami, które nie są uznane przez międzynarodową społeczność, jest to problemem nie tylko dla UE, ale i NATO. Być może jest to właśnie powód, dla którego Rosja stara się prowokować takie konflikty: by uniemożliwić krajom takim jak Gruzja czy Ukraina wejście do UE i do NATO

- mówił.

Pytany, w jaki sposób jego zdaniem można powstrzymać „zamrożenie” konfliktu gruzińskiego, Waszczykowski wskazał na działalność unijnej misji obserwacyjnej, która - jak przekonywał - nie tylko monitoruje, ale także powstrzymuje nowe incydenty na liniach granicznych pomiędzy Gruzją a Osetią Południową i Abchazją.

Ale potrzebna jest też presja polityczna na Rosję, aby nie wpływała na dalszy rozwój tego konfliktu

- dodał.

Wcześniej ministrowie odwiedzili też m.in. siedzibę biura terenowego Misji Obserwacyjnej UE w Mcchecie, która od 2008 r. czuwa nad przestrzeganiem podpisanego przez Gruzję i Rosję porozumienia pokojowego. Spotkali się tam m.in. z p.o. szefa Misji Erikiem Hoeegiem oraz Polakami i Szwedami pełniącymi w niej służbę.

Wizytę wieńczy spotkanie szefów MSZ Polski i Szwecji z gruzińskim prezydentem Giorgim Margwelaszwilim.