Zaginięcie 49-letniego Jarosława Ch. w listopadzie 2016 roku zgłosił na policji jego syn. Kilka dni później w bloku przy ulicy Nysy Łużyckiej w Opolu, gdzie mieszkał zaginiony, przypadkowy świadek natknął się na jego zwłoki. Po przeprowadzeniu sekcji, jako przyczynę zgonu wskazano trzy rany zadane nożem.

Policja szybko wskazała potencjalnych winnych popełnienia zbrodni. Do aresztu trafiła 48-letnia żona zamordowanego Barbara Ch. oraz o osiem lat od niej młodszy Adam Cz. - przyjaciel Barbary, mieszkający w tym samym bloku.

W trakcie śledztwa Adam Cz. przyznał się do popełnienia morderstwa. Twierdził, że namówiła go do tego żona ofiary, z którą od pewnego czasu łączył go związek uczuciowy. Mężczyzna miał nadzieję, że pozbywając się Jarosława Ch., którego oskarżał o znęcanie się nad rodziną, stworzy możliwość wspólnego życia ze wspólniczką zbrodni.

Barbara Ch. zaprzeczyła twierdzeniom jakoby namawiała swojego partnera do morderstwa. Przyznała się jedynie do pomocy w zacieraniu jego śladów. Obrońca oskarżonej w trakcie procesu domagał się jej uniewinnienia.

Sąd uznał winę obojga oskarżonych. W jego ocenie to Barbara Ch. zaplanowała morderstwo męża, manipulując swoim młodszym partnerem m.in. opowieściami na temat rzekomych aktów agresji ze strony swojego męża.

Oprócz kary 25 lat pozbawienia wolności, sąd orzekł od obydwu podsądnych po 200 tys. zł nawiązki na rzecz niepełnoletniego syna ofiary.