Biskup przestrzega: Przyjmowanie uchodźców do Europy to bardzo zły pomysł

/ Uchodźcy na Węgrzech, wrzesień 2015; By Joachim Seidler, photog_at from Austria - 20150904 174, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=42915460

  

– Złoszczę się, kiedy słyszę ludzi mówiących, żeby przyjmować uchodźców do Europy. Moim zdaniem to bardzo zły pomysł. (…) Dlaczego wyrywać ludzi z ich ziemi, kiedy można pomóc im odbudować ich kraj? To znacznie lepsze pomagać im na miejscu, także lepsze z punktu widzenia rachunku ekonomicznego – podkreśla bp Antoine Chber z Tartus w Syrii.

Bp Chber odwiedził Polskę na zaproszenie Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, by wziąć udział w 9. Dniu Solidarności z Kościołem Prześladowanym, który Kościół katolicki obchodzi w niedzielę. W rozmowie z Polską Agencją Prasową duchowny zaznaczył, że przyjmowanie uchodźców do Europy to nie jest dobre rozwiązanie.

W Europie toczy się dziś dyskusja, czy ważniejsze jest pomaganie uchodźcom i migrantom, którzy przybywają do granic Europy, czy lepiej jest pomagać ofiarom wojny na miejscu, w Syrii? Jakie jest zdanie księdza biskupa?
Złoszczę się, kiedy słyszę ludzi mówiących, żeby przyjmować uchodźców do Europy. Moim zdaniem to bardzo zły pomysł. Spotkałem wielu z nich, w wielu europejskich krajach, i wszyscy oni byli nieszczęśliwi, wystraszeni, nie mogli się odnaleźć w nowej kulturze, byli daleko od swoich rodzin, mieli problemy z nauką języka. Trzeba zrozumieć, że przybyszom z Bliskiego Wschodu trudno jest zaadaptować się do życia w zachodnim społeczeństwie. Dlaczego wyrywać ludzi z ich ziemi, kiedy można pomóc im odbudować ich kraj? To znacznie lepsze pomagać im na miejscu, także lepsze z punktu widzenia rachunku ekonomicznego, ponieważ za taką samą sumę pieniędzy można pomóc dziesięć razy większej liczbie osób na miejscu, niż sprowadzając ich do Europy.

Nie można też zapomnieć o groźbie terroryzmu, która wiąże się z niekontrolowanym napływem ludzi niewiadomego pochodzenia. Uważam, że Europa jest naiwna przyjmując uchodźców bez kontroli, nie znając ich intencji, kultury i przekonań.

Kolejny problem: Europejczycy zakładają, że wszyscy myślą tak samo, jak oni. My chrześcijanie szanujemy każdego człowieka, bez względu na pochodzenie, kulturę, kolor skóry itp. Ale czy nie jest naiwne zakładanie, że wszyscy ludzie na całym świecie myślą w podobny sposób? To jest największy błąd zachodnich społeczeństw.

Jak wygląda obecna sytuacja chrześcijan w Syrii?
Większość chrześcijan żyjących w Syrii, podobnie jak większość Syryjczyków innych wyznań, przeniosła się w rejony, gdzie nie toczą się walki. Jesteśmy jedynym wyznaniem w Syrii, które nie posiada własnych bojowników, ani własnej ziemi. Chrześcijanie są rozproszeni po całym terytorium Syrii. Podobnie jak reszta narodu syryjskiego, chrześcijanie rozpaczliwie potrzebują pomocy innych narodów, żeby przetrwać.

Głównym problemem jest dewaluacja syryjskiej waluty, która od początku wojny dwunastokrotnie straciła na wartości w stosunku do dolara. Teraz syryjskie rodziny muszą przeżyć za mniej niż 50 dolarów miesięcznie, co jest praktycznie niemożliwe. Brakuje żywności, lekarstw, środków czystości – właściwie wszystkiego.

Czy chrześcijanie przetrwają w Syrii?
Przed wojną chrześcijanie stanowili ok. 6 proc. wszystkich Syryjczyków. Obecnie jest ich mniej niż 4 proc. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak drastyczny spadek jest alarmujący, że niedługo chrześcijanie znikną z tej ziemi. Pomimo to wydaje mi się – opieram swoje przekonanie na Biblii – że wystarczy, jeśli zostanie choć ten mały „zaczyn”, który pozostanie wierny Bogu. Z tego małego ziarenka może odrosnąć cała roślina. Historia pokazuje, że Kościół tam, gdzie jest prześladowany, staje się bardzo silny i pełen życia. Bo w czasie prześladowań chrześcijanie jeszcze mocniej trzymają się Jezusa, a to właśnie Jego obecność między nami sprawia, że Kościół rośnie.

Dlaczego obecność chrześcijan w Syrii i na Bliskim Wschodzie jest taka ważna?
Ponieważ żyjemy z muzułmanami od wieków pod wspólnym niebem, umiemy się z nimi porozumieć w ich języku. Tym samym, jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy mogą zanieść Ewangelię do świata arabskiego. Na Bliskim Wschodzie jest trzysta milionów Arabów. Nie chodzi o to, że chcemy ich wszystkich nawrócić na chrześcijaństwo, nie to jest naszym celem. Ale chcemy mieć możliwość przekazania im kilku elementów chrześcijańskiej moralności. Czy jest coś złego w tym, że chcemy pokazać im, że należy robić dla innych to, co chcemy, żeby oni robili dla nas? Albo, że trzeba kochać bliźnich tak, jak kochamy siebie?

Co można zrobić, żeby pomóc ofiarom wojny w Syrii?
Najważniejsze dla nas to odbudować w Syrii system edukacji. Wszystkich proszę: pomóżcie nam odbudować zbombardowane szkoły. Pieniądze na ten cel można przekazać za pośrednictwem organizacji takich jak Caritas Polska czy Papieskie Stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Jeśli to możliwe, pomóżcie nam także odbudować szpitale. Większość Syryjczyków nie może pokryć podstawowych wydatków takich jak czynsz i jedzenie, nie stać ich na opiekę medyczną. Przy tej okazji chciałbym podziękować polskiemu rządowi, który przekazał 1,5 mln euro na syryjskie szpitale. Dzięki temu programowi, wielu Syryjczyków rannych wskutek działań wojennych, których nie było stać na zabiegi konieczne dla ratowania życia i zdrowia, mogli podjąć leczenie i poddać się operacjom, na które czekali często kilka lat.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Fundamentalne znaczenie historii. „Wyrządzono nam wiele złego, jeśli chodzi o nieprawdę”

/ Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

- Historia ma fundamentalne znaczenie wspólnototwórcze oraz państwowotwórcze. Nie byłoby takiej Polski, jaką mamy dzisiaj gdyby nie wielkie państwa dzieło dokumentowania, uczenia, kształcenia - mówił prezydent Andrzej Duda w Lublinie podczas XX Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich.

"Historia ma fundamentalne znaczenie wspólnototwórcze, historia ma fundamentalne znaczenie państwowotwórcze"

- oświadczył prezydent podczas uroczystości.

W przekonaniu Andrzeja Dudy "nie byłoby takiej Polski, jaką mamy dzisiaj - dumnej, kroczącej pod biało-czerwonymi sztandarami w Marszu Niepodległości 11 listopada, w setną rocznicę jej odzyskania przez Polskę, gdyby nie wielkie państwa dzieło dokumentowania, uczenia, kształcenia".

"Kształcenia kolejnych także i pokoleń historyków na polskich uczelniach. Tych, którzy wykonują tą najbardziej fundamentalną pracę - idą do szkoły podstawowej czy liceum czy innej i uczą młodzież tego, co w naszej historii ważne, tego, co powinno być mocno zapamiętane po to, żeby wiedzieć, jaka ta historia była i po to, żeby wiedzieć, gdzie w tej historii można spokojnie ocenić, że np. popełniono błędy"

- mówił prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że z szacunkiem pochyla przed środowiskiem polskich historyków.

"Wykonujecie państwo wspaniałe dzieło, za które jestem ogromnie wdzięczny"

- dodał.

Prezydent zwrócił uwagę, że w jednym z dokumentów zjazdu jest mowa o e-historii.

">>To be i or not to be<< - bardzo dobre pytanie. Kto wie, czy nie należy go rozumieć szeroko - albo być >>i<<, albo w ogóle nie być. Kto wie, czy taka właśnie nie jest przyszłość"

- zastanawiał się prezydent.

"Jeżeli miałbym o tej kwestii dyskutować, powiedziałbym: tak, myślę, że internet i ta powszechność w związku z tym dostępu do informacji, która jest dzisiaj i która jest coraz szersza, jest właśnie jednym z elementów tego wielkiego sukcesu propagowania historii, także i czegoś, co nazywa się polityką historyczną, do której także mam tą niezwykłą możliwość, że mogę się przyczyniać"

- mówił.

Według prezydenta to jest właśnie przyszłość - "możliwość bardzo szerokiego dostępu do wiedzy".

"To jest także i ogromna szansa - pokazywania młodzieży, ale przede wszystkim także i pokazywania światu naszej historii światu takiej, jaka ona była. To jest wielka szansa, którą musimy wykorzystać dlatego, że stało się wiele złego, wyrządzono nam wiele złego, jeśli chodzi o nieprawdę historyczną" 

- przekonywał.

W tym kontekście przypomniał sformułowanie "polskie obozy śmierci" - jak ocenił - "dramatyczne" z punktu widzenia naszego kraju.

"Musimy z tym konsekwentnie walczyć, ale musimy także jak najszerzej propagować naszą prawdę. To jest wielkie państwa zadanie, myśleć o tej prawdzie, ale także zastanawiać się nad tym, w jaki sposób podawać ją, by była jak najbardziej przystępna, by w możliwie najlepszy sposób trafiała do adresatów, czyli do wszystkich"

- wskazywał.

Zaapelował, by właśnie te tematy stały się przedmiotem dyskusji podczas zjazdu.

"One są niezwykle ważne dla naszej przyszłości"

- zaznaczył.

Andrzej Duda podziękował historykom za wszystko, co czynią dla Polski.

"Jak wiecie: >>takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie<<. Mogę śmiało dzisiaj powiedzieć, że pod tym względem polscy historycy są jedną z najpiękniejszych naszych grup społecznych"

- zaznaczył.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl