Międzynarodowy Fundusz Wymuszeniowy

  

Dwa miliardy złotych w ciągu ośmiu ostatnich lat kosztował nas dostęp do elastycznej linii kredytowej w MFW, z której nie skorzystaliśmy. Całe szczęście, bo doświadczenie innych krajów pokazuje, że od MFW lepiej niczego nie pożyczać.

W piątek 3 listopada oficjalnie poinformowano, że Polska zrezygnowała z elastycznej linii kredytowej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. W bieżącym roku wynosiła ona 9 mld dol., z których moglibyśmy skorzystać w formie pożyczki w razie ewentualnych kłopotów finansowych naszego kraju. Na nie się nie zanosi, wręcz przeciwnie, sytuacja budżetowa jest dobra, a deficyt na koniec roku będzie dużo niższy od zakładanego. Nic więc dziwnego, że Ministerstwo Finansów zrezygnowało z nieużywanego instrumentu, który w 2017 r. kosztował nas będzie 69 mln zł.

Nie wszystkim jednak ten, wydawałoby się, oczywisty krok się spodobał. Gazeta.pl obwieściła, że „Morawiecki dotrzymał słowa – Polska rezygnuje z dostępu do miliardów dolarów”. „Zabrzmiało prawie jak odrzucenie planu Marshalla” – celnie napisał mi na portalu społecznościowym jeden z czytelników. Prawda jest taka, że ani elastyczna linia kredytowa nie jest dobrym interesem, ani MFW nie jest organizacją charytatywną.

Przegniły filar

Międzynarodowy Fundusz Walutowy to jeden z filarów światowego porządku finansowego. Fundusz działa jako „pożyczkodawca ostatniej instancji”. Oznacza to, że MFW ratuje pożyczkami przechodzące kłopoty gospodarcze państwa, którym nikt już pożyczać nie chce lub które cierpią z powodu nagłego odpływu kapitału. Wydawałoby się, że to działanie zasługujące na pochwały, a MFW to dobrotliwy wujaszek, który zawsze jest gotów wyciągnąć pomocną dłoń. Za takiego wujaszka MFW bez wątpienia chce uchodzić, jednak z biegiem czasu staje się to trudniejsze, bo na świecie jest już coraz więcej krajów, którym fundusz „pomógł” – i które go za to serdecznie nienawidzą.

Kredyty z MFW są oczywiście oprocentowane, więc o żadnej bezinteresownej pomocy nie ma tu mowy. Odsetki wynoszą zwykle 4–6 proc. rocznie, nie odbiegają od stawek rynkowych. To samo w sobie nie stanowiłoby jeszcze problemu. Niestety, pożyczki z MFW obwarowane są zwykle oczekiwaniami „reform strukturalnych”. Bez ich wdrożenia kredytobiorca nie zobaczy obiecanych pieniędzy.

Oczekiwane reformy zaś najczęściej nie są projektowane w interesie danego kraju i nie biorą pod uwagę jego specyfiki. Są przede wszystkim wyrazem wierności liberalnym dogmatom, które w spektakularny sposób nie sprawdziły się już dziesiątki razy. Są także wynikiem nacisków rynków finansowych, mających na MFW ogromny wpływ, które chciałyby w sposób komfortowy inwestować wszędzie, gdzie się da, najniższym kosztem, z najwyższym zyskiem i bez oglądania się na efekty społeczne.

Zaciskanie cudzego pasa

Najczęstszą strategią, jaką serwuje MFW swoim klientom, jest polityka austerity, czyli daleko posuniętych oszczędności budżetowych, osiąganych dzięki podwyżkom podatków pośrednich (tj. VAT) oraz cięciom wydatków publicznych, głównie na świadczenia społeczne.

Taka polityka to najgorsze, co można zaproponować krajom w kryzysie, a przecież do MFW zgłaszają się właśnie takie kraje.

Zmniejszanie wydatków publicznych oraz zwiększanie podatków od konsumpcji hamuje popyt, co pogłębia recesję. Natomiast cięcia w polityce społecznej uderzają w najuboższych, którzy i tak zawsze obrywają najbardziej na załamaniu gospodarki.

Mimo to MFW wymuszał taką politykę nawet na krajach, które tak bardzo oszczędności nie potrzebowały. Gdy Argentyna zgłosiła się po pomoc do MFW pod koniec lat 90., jej dług publiczny wynosił około jednej trzeciej PKB, a deficyt budżetowy 2 proc. PKB. Z takimi wskaźnikami zadłużenia byłaby prymusem w obecnej Unii Europejskiej. MFW jednak w zamian za wsparcie zażądał polityki „zero deficytu”. Skutki były dramatyczne – o ile w 2000 r. PKB Argentyny spadł jedynie o 0,8 proc., to już w 2001 r. o 4,5 proc., a rok później recesja sięgnęła 11 proc. Z powodu spadku PKB zadłużenie Argentyny w krótkim czasie poszybowało do poziomu 150 proc. rocznego produktu krajowego, bezrobocie skoczyło do 20 proc., a 40 proc. społeczeństwa znalazło się poniżej progu ubóstwa.

Podobne efekty przyniosło zwalczanie kryzysu w Grecji, do czego zabrała się tzw. trojka, czyli MFW, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny. W ostatnim przedkryzysowym roku dług publiczny Hellady wynosił 103 proc. PKB, a w 2016 r. – po niemal dekadzie recept MFW i spółki – sięgnął już 180 proc. i nieprzerwanie rośnie.

Outlet z majątkiem publicznym

Polityka oszczędności jest wyrazem wierności liberalnym dogmatom, jednak wśród recept MFW są też takie, które są wprost wynikiem dbałości o interesy międzynarodowego kapitału. To przede wszystkim liberalizacja rynków oraz wymuszanie prywatyzacji. Dzięki forsowanej przez MFW liberalizacji sektora bankowego banki argentyńskie zostały przejęte przez zachodnie podmioty, niechętne udzielaniu kredytów tamtejszym małym i średnim przedsiębiorstwom. To doprowadziło do kłopotów cały tamtejszy sektor MŚP. Na Wybrzeżu Kości Słoniowej MFW wymógł prywatyzację tamtejszego operatora telekomunikacyjnego – zakupił go francuski Orange, czyli... państwowy operator, tylko że znad Sekwany.

Niemal z dokładnie taką samą prywatyzacją mieliśmy do czynienia nad Wisłą, tylko że zgodziliśmy się na to sami. Francuzi, zapewniając sobie pozycję monopolisty, znacząco podwyższyli ceny, co skutkowało m.in. tym, że studenci utracili dostęp do internetu na uczelniach wyższych.

Oczywiście największe prywatyzacyjne eldorado MFW uczynił z Grecji. Przymuszona przez drakońskie recepty trojki Grecja zmuszona była m.in. do sprzedaży 14 lotnisk regionalnych niemieckiej spółce Fraport za 1,23 mld euro. Port w Pireusie przeszedł w ręce chińskiego armatora COSCO, co spotkało się z potężnymi protestami tamtejszych pracowników.

Na jednym wózku z Escobarem

Dostęp do elastycznej linii kredytowej kosztował nasze państwo w sumie ok. 2 mld zł w ciągu ośmiu lat, czyli od 2009 r. Gdy popatrzy się na ogromne straty, jakie poniosło wiele innych krajów blisko współpracujących z MFW, te dwa miliardy wyglądają wręcz jak jakieś drobne. Kupienie dostępu do linii kredytowej uzasadniano na różne sposoby. Miało to zwiększyć nasze bezpieczeństwo finansowe – ale nawet w szczytowym okresie, gdy mieliśmy dostęp do 33 mld dol., kwota ta nie przekraczała jednej trzeciej rezerw walutowych naszego banku centralnego, więc i tak nie pomogłaby nam w razie dużej zapaści. Linia kredytowa miała też zwiększyć zaufanie rynków do naszego kraju, dzięki czemu miał spaść nasz koszt obsługi długu publicznego. Jednak według szacunków Ministerstwa Finansów linia kredytowa obniżyła rentowność polskich papierów dłużnych zaledwie o 0,01 pkt proc.

Przyznanie dostępu do kredytu w MFW miało też być formą docenienia niezwykle stabilnych podstaw, jakie ma nasza gospodarka. Ale w takim razie dlaczego jedynymi krajami, które z niej korzystają, są obecnie Kolumbia i Meksyk? Czyżby ojczyzny słynnych mafiosów Pabla Escobara i Joaquína „El Chapo” Guzmána były oazami stabilności? Poza tym gdyby elastyczna linia kredytowa MFW była takim doskonałym interesem, to chyba korzystałoby z niej nieco więcej krajów niż tylko nasz i dwa państwa Ameryki Łacińskiej?

Wygląda więc na to, że w ciągu ostatnich ośmiu lat zupełnie bezsensownie roztrwoniliśmy 2 mld zł na dostęp do instrumentu finansowego, z którego nawet nie skorzystaliśmy. W sumie to i dobrze – doświadczenie innych krajów pokazuje, że od MFW lepiej niczego nie pożyczać. Od podejrzanych firm pożyczkowych fundusz różni się głównie tym, że zamiast łysych karków wpadają panowie w garniturach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl