Witold Zembaczyński (Nowoczesna) przywołał SMS-a Emila Marata do Marcina P. z lipca 2012 r. dotyczący ABW, w którym jest mowa o znajomości świadka z Cichockim. "Nie wiem, czy Paweł panu mówił, Paweł jest kolegą ministra Cichockiego, oni byli razem w drużynie harcerskiej i to chyba ten czas, żeby do niego" - cytował SMS-a Zembaczyński.

"Ja pana Jacka Cichockiego znałem 30 lat temu, byliśmy razem w harcerstwie i z przykrością stwierdzam, że przez ostatnie 30 lat nasze drogi się nie spotkały"

- powiedział świadek. Dopytywany, kiedy ostatnio rozmawiał z Cichockim, odparł, że "30 lat temu".

Zembaczyński pytał, dlaczego zatem Marat w wiadomości do P. wspomina o znajomości świadka z Cichockim.

"O to trzeba zapytać pana Emila" - odpowiedział wymijająco. "Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek powoływał się na znajomości z panem ministrem Cichockim" - dodał Kunachowicz.

"Natomiast też sobie tego do końca nie przypominam, ale wyobrażam sobie, że mogła mieć miejsce moja rozmowa i dywagacja z panem Maratem na temat tego, że w sytuacji, w której jakby spotykamy się z narracją o tym, że jakieś służby państwowe działają nielegalnie wobec przedsiębiorstwa, które istnieje i któremu nie są postawione żadne formalne zarzuty, że trzeba coś z taką sytuacją zrobić i zastanawialiśmy się głośno co z tym zrobić"

- mówił Kunachowicz.

"Oczywiste jest to, że w takiej sytuacji należy to zgłosić do prokuratury, ponieważ sprawa nam przedstawiona wyglądała na grube działanie, że wymaga skontaktowania się z szefem służb specjalnych i ewentualnie mu tego przedstawienia. Natomiast ja za każdym razem powtarzałem, że można to uczynić w momencie kiedy istnieje na to realny, prawdziwy dowód. Ja takiego dowodu nigdy nie otrzymałem"

- podkreślił Kunachowicz.

Zembaczyński pytał, czy świadek miał świadomość, że jego rozmowy mogą być nagrywane. "Nie, ja w ogóle nie zastanawiam się na takimi rzeczami, czy ktoś mnie nagrywa, czy nie" - powiedział świadek.

Kunachowicz zeznał, że większość czasu podczas współpracy z Amber Gold spędzał z Maratem i na pewnym etapie dostali telefony służbowe. "Nie wnikałem w to, jak te telefony funkcjonują i co za tym stoi" - podkreślił.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka, czy w swoich rozmowach powoływał się na swoje wpływy u polityków. "Nie, nie powoływałem się" - powiedział świadek.

Wassermann zapytała też Kunachowicza, czy powoływał się w stosunku do Marcina P. na wpływy w ABW i informacje z Agencji. "Nie mam żadnych wpływów w ABW, więc nie mogłem się to powoływać" - zapewnił świadek.