Trump w Chinach. Będzie rozmawiał o handlu, ale też o Korei Północnej

/ Gage Skidmore; creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en

  

Prezydent USA Donald Trump przybył do Chin, które są trzecim krajem na trasie jego azjatyckiej podróży. W Pekinie będzie rozmawiał z prezydentem Xi Jinpingiem o zwiększeniu presji na Pjongjang i redukcji deficytu USA w handlu z Chinami.

Rano w Seulu Trump ostrzegł przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una, że zbrojenia jego kraju sprowadzają na niego i jego reżim poważne zagrożenia. „Czas wymówek się skończył. Teraz jest czas siły” - grzmiał prezydent USA z mównicy w południowokoreańskim parlamencie.

Również w Chinach głównym tematem rozmów Trumpa z ich przywódcami będzie zaostrzenie presji na Koreę Północną, która mimo sprzeciwu społeczności międzynarodowej i międzynarodowych sankcji kontynuuje swój program atomowy i balistyczny. Wcześniej w tym tygodniu prezydent USA kilkakrotnie wzywał wszystkie kraje świata, „w tym Chiny i Rosję”, by zerwały wszelkie kontakty handlowe z Pjongjangiem, domagając się od niego wstrzymania zbrojeń.

„Xi Jinping był bardzo pomocny – mówił Trump w Seulu. - Niedługo przekonamy się, jak bardzo był pomocny”.

Jednak, jak przypomina znawca polityki Azji Wschodniej Brian Bridges z Uniwersytetu Lingnan w Hongkongu, choć ostatnie działania Kim Dzong Una coraz bardziej irytują Chiny, władze tego komunistycznego kraju niechętnie patrzą na zerwanie wszelkich stosunków z Koreą Północną, z czego zdaje sobie sprawę również sam Pjongjang. Całkowity upadek Korei Płn., która oddziela Chiny od amerykańskich wojsk stacjonujących w Korei Południowej, byłby dla Pekinu „geopolityczną katastrofą” – wyjaśnił Bridges.

Kolejnym celem wizyty Trumpa w Pekinie będzie zmniejszenie olbrzymiego deficytu w handlu USA z Chinami, który w 2016 r. wyniósł prawie 350 mld dol. Według amerykańskiego przywódcy jest to wynik „niesprawiedliwej sytuacji handlowej”, jaka utrzymuje się między tymi krajami od dziesięcioleci.

Prezydent zapowiedział, że „Stany Zjednoczone podejmą bardzo mocne działania” w tej sprawie i stanie się to „bardzo niedługo”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

15 lat więzienia za zabójstwo mężczyzny w centrum Warszawy. W tle sprawa miesięcznicy smoleńskiej

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/ErikaWittlieb

  

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Adriana C. na 15 lat więzienia za śmiertelne ugodzenie nożem Pawła K., pracownika Tramwajów Warszawskich. Skazany ma także zapłacić po 200 tys. zł nawiązki na rzecz żony i dzieci zmarłego. Ofiara dostała kilka ciosów nożem w okolice serca, płuc i brzucha. Do tragedii doszło w noc poprzedzającą jedną z miesięcznic smoleńskich. Przechodząc Krakowskim Przedmieściem, 37-latek miał zwrócić uwagę 27-letniemu mężczyźnie, by zostawił w spokoju barierki, które rozstawiono tam dla zabezpieczenia Marszu Pamięci ofiar katastrofy.

Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 9 na 10 lutego 2018 roku na ul. Trębackiej w Warszawie. Adrian C. spotkał się tego wieczora z kolegami w pubie na Starym Mieście, skąd po północy wracali pieszo. Mniej więcej w tym czasie pokrzywdzony Paweł C. wraz z czterema znajomymi opuścił restaurację na Rynku Starego Miasta.

Jak wynika z opisu zdarzeń przez ich świadków, w nocy z 9 na 10 lutego 2018 r. Paweł K. zanim doszło do tragedii wracał Krakowskim Przedmieściem ze spotkania ze znajomymi w restauracji Bazyliszek na Starym Mieście. Na ulicy Trębackiej młodzi mężczyźni z Pawłem K. mijali inną grupę, w której był Adrian C. Obie grupy osób były pod wpływem alkoholu.

Jak zeznał Leszek W., przyjaciel nieżyjącego mężczyzny, który uczestniczył w zdarzeniach na Krakowskim Przedmieściu, w pewnym momencie było słychać huk kopnięcia w rozstawioną na obchody miesięcznicy barierkę oddzielającą ulicę od chodnika.

Motyw pojawienia się agresji u Adriana C. ze względu na barierki mające zabezpieczać miesięcznicę wystąpił też w zeznaniach jednej z policjantek, która pełniła wówczas służbę w okolicach Pałacu Prezydenckiego.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziś Adriana C. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia. Sąd stwierdził, że 27-latek działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia zadał Pawłowi K. sześć ciosów nożem składanym typu motylek od długości ostrza 10,5 centymetra; trzy w klatkę piersiową, dwa w nadbrzusze oraz jeden w okolicę lędźwiową.

Jednocześnie zastrzegł, że warunkowe zwolnienie może nastąpić nie wcześniej, niż po odbyciu 12 lat więzienia. Zasądził, też od oskarżonego nawiązki po 200 tys. zł na żonę i dzieci Pawła K.

"Nie byłoby tego wyroku, tego nieszczęścia i tej kary, gdyby nie nóż. Nie ma w Polsce takiego przepisu, który mówi, że nie wolno nosić noża. Wolno nosić siekierę ze sobą, wolno nosić kosę, a nawet piłę spalinową. Wolno to wszystko nosić, tylko pytanie w jakim celu"

- mówił sędzia Piotr Gąciarek, uzasadniając wyrok.

Podkreślił, że nóż nie jest środkiem do obrony i jeśli ktoś nosi go ze sobą "to zakłada, że może go użyć" - argumentował.

Sędzia Gąciarek zaznaczył, również, że obaj mężczyźni "dążyli do zwarcia" oraz, że "chcieli sobie coś wyjaśnić". "Gdyby nie było noża, to nie doszłoby do tej tragedii" - mówił sędzia.

W uzasadnieniu stwierdził również, że sąd nie ma żadnej wątpliwości, że to oskarżony użył noża i ten nóż należał do niego, a także, że Adrianem C. kierował zamiar pozbawienia życia Pawła K.

"Oskarżony jest człowiekiem pełnoletnim, zdrowym psychicznie. Każdy dorosły przytomny człowiek wie, że uderzenie nożem w szyję, w twarz, w klatkę piersiową, czy w brzuch może skutkować zgonem, zatem był to zamiar bezpośredni zabójstwa"

- powiedział sędzia.

[polecam:https://niezalezna.pl/256420-zamordowal-ojca-trojki-dzieci-sprawcy-przeszkadzaly-smolenskie-barierki]

Podkreślił też, że oskarżony był "dosyć trzeźwy, nie był zamroczony", dlatego sąd nie daje wiary oskarżonemu i jego linii obrony, że nie wiedział co robi i niczego nie pamięta.

"Sąd nie jest panem Bogiem, natomiast co się działo w głowie oskarżonego, to wie tylko oskarżony i to oskarżony po wyjściu z tej sali każdego dnia będzie sobie musiał odpowiedzieć, co się takiego stało, że będąc prawie trzeźwym, mając ułożone życie, mając narzeczoną, normalny dom, pracę, w wyniku przypadkowego zwarcia z obcym człowiekiem na ulicy sześć razy dźgnął go nożem"

- stwierdził sędzia Gąciarek.

Wyrok nie jest prawomocny.

"To zmieniło życie całej rodziny. My się z tego nigdy nie podniesiemy. Cały czas jesteśmy w żałobie i jakikolwiek byłby wyrok, to tego nie zmieni, ale cały czas liczymy na wyrok, który zaproponował prokurator, czyli 25 lat pozbawienia wolności"

- mówiła po wyjściu z sali rozpraw siostra zabitego Pawła K.

Apelacje zapowiedziała obrończyni oskarżonego. "Nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Uważamy, że nagrania z monitoringu przeczą ustaleniom stanu faktycznego" - poinformowała adwokat Katarzyna Kaczorowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl