- Nie oczekuję żadnego zwrotu pieniędzy, ale chciałbym zwrócić uwagę na zachowanie, grożące zniszczeniem reputacji Wenecji - podkreślił mieszkający w Zjednoczonym Królestwie Luke Tang, który zapłacił wyjątkowo słony rachunek za potrawy z ryb i owoców morza zjedzone z rodzicami w pobliżu Placu świętego Marka.

W liście do burmistrza Wenecji Luigiego Brugnaro, przytoczonym przez dziennik "Corriere del Veneto", turysta azjatyckiego pochodzenia wyraził przekonanie, że kluczową rolę odegrało to, że ani on, ani jego rodzice, nie mówią w ogóle po włosku. Dlatego jego zdaniem kelnerzy przynieśli im dania, których nie zamówili; wśród nich 20 ostryg i małże.

Dziennik poinformował, że klienci po otrzymaniu rachunku zaprotestowali przeciwko jego wysokości. Usłyszeli jednak, że wystawiony został za zamówione przez nich dania. Potwierdził to także personel restauracji w wypowiedziach dla gazety. Kelnerzy i restaurator podkreślają też, że goście nic nie zostawili na talerzach i że nie oddali żadnej potrawy do kuchni.

Przygodę turystów nagłośniły największe włoskie media podkreślając, że powinna być ostrzeżeniem, zwłaszcza dla zagranicznych turystów.