Trump rozpoczął wizytę w Azji

The White House from Washington, DC/ wikipedia.org/wiki/Public_domain

  

Donald Trump przybył do Japonii, rozpoczynając swoją pierwszą azjatycką podróż na stanowisku prezydenta USA. W ciągu 12 dni Trump odwiedzi pięć krajów regionu, a z ich przywódcami będzie rozmawiał głównie na temat kryzysu północnokoreańskiego.

Samolot z prezydentem Donaldem Trumpem i jego żoną Melanią na pokładzie wylądował w amerykańskiej bazie lotnictwa Yakota w mieście Fussa, niedaleko Tokio, w niedzielę rano czasu lokalnego – poinformowały agencje. 

W czasie lotu z Hawajów Trump bronił na pokładzie Air Force One swojej twardej retoryki w sprawie reżimu północnokoreańskiego i jego programu zbrojeń rakietowych i atomowych – podała agencja AP. Zagrożenie ze strony Pjongjangu będzie głównym tematem rozmów Trumpa z przywódcami państw, które odwiedzi.

 "Ameryka jest przygotowana, by bronić naszego narodu za pomocą pełnego zakresu naszych możliwości" - powiedział prezydent w przemówieniu po wyjściu z samolotu, gdzie powitali go żołnierze bazy. Dodał, że w przeszłości inne kraje lekceważyły potęgę militarną Stanów Zjednoczonych, co "nie kończyło się dla nich przyjemnie".

Żaden dyktator, żaden reżim, żadna nacja nie powinny lekceważyć amerykańskiego zdecydowania", gdy chodzi "o obronę naszej wolności

– zaznaczył.

Prezydent rozegrał partię golfa z Shinzo Abem, który został niedawno ponownie wybrany premierem Japonii, a w poniedziałek spotka się z cesarzem Akihito.

Prezydent USA podkreślił, że celem jego wizyty jest utworzenie w przyszłości "wolnego regionu Indii-Pacyfiku" oraz rozwój "wolnego i uczciwego handlu". Japonię nazwał "drogim partnerem i kluczowym sojusznikiem". Jej władzom podziękował za "dekady wspaniałej przyjaźni między naszymi dwoma narodami".

Następnym przystankiem w podróży prezydenta USA będzie Korea Południowa, dokąd uda się we wtorek. Później poleci kolejno do Chin, Wietnamu i na Filipiny.

Jeszcze na pokładzie Air Force One Trump powiedział, że "spodziewa się" spotkania w czasie podróży z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, od którego oczekuje pomocy w rozwiązaniu kryzysu północnokoreańskiego. Spotkanie prezydentów USA i Rosji jest możliwe w Wietnamie i na Filipinach, ale wciąż nie jest jasne, czy do niego dojdzie.

Trump dodał, że jego administracja zdecyduje wkrótce, czy dopisze Koreę Płn. do listy krajów wspierających terroryzm – informuje agencja Reutera.

Trump zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, że wiele konsultacji z przywódcami regionu będzie dotyczyło handlu. Wcześniej Biały Dom sygnalizował, że jednym z celów podróży jest promocja interesów gospodarczych USA w regionie. Trump chce m.in. zmniejszyć deficyt w bilansie handlu z Japonią i Chinami.

Jednak zdaniem komentatorów to napięta sytuacja na Półwyspie Koreańskim zdominuje agendę podczas najdłuższej wizyty amerykańskiej głowy państwa w Azji od 25 lat. Jednym z kluczowych momentów będzie przemówienie Trumpa w koreańskim parlamencie, gdzie ewentualne groźby pod adresem Pjongjangu mogą być odebrane inaczej, niż te rzucane z odległego Waszyngtonu – spekuluje agencja AP.

Jednocześnie, Donald Trump nie omieszkał pozdrowić społeczeństwa północnokoreańskiego, podkreślając, że "są to fantastyczni ludzie, serdeczniejsi, niż sądzi świat".

W odróżnieniu od swoich poprzedników Trump nie uda się do strefy zdemilitaryzowanej, oddzielającej Koreę Południową od jej komunistycznego sąsiada. Wszyscy amerykańscy prezydenci od czasu Ronalda Reagana odwiedzali strefę w czasie swoich podróży do Korei Płd. w akcie solidarności z Seulem.

Olbrzymią wagę ma również pierwsza wizyta Trumpa w Pekinie, gdzie prezydent Xi Jinping rozpoczął niedawno swoją drugą kadencję na stanowisku sekretarza generalnego rządzącej Komunistycznej Partii Chin. Trump jest pierwszą zagraniczną głową państwa odwiedzającą ten kraj po zakończeniu XIX zjazdu partii, na którym doszło do zmian personalnych w czołowych organach władzy.

Napięcie w relacjach na linii Waszyngton-Pekin wynika m.in. z chińskich roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim, gdzie Chińczycy budują sztuczne wyspy, które według USA mogą posłużyć do ograniczania swobody żeglugi na tym istotnym z punktu widzenia handlu międzynarodowego akwenie. Komentując wizytę Trumpa, chiński wiceminister spraw zagranicznych wyraził niedawno nadzieję, że niebędące stroną sporów terytorialnych USA będą "pomagać, a nie sprawiać problemy".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Podwyżki i nowe umowy. Radni PiS domagają się zmian

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/PublicDomainPictures

  

Zwiększenia o dziesięć procent stawek wynagrodzeń za usługi opiekuńcze oraz zmiany umów śmieciowych dla pracowników na umowy o pracę chcą wrocławscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Złożą w tej sprawie interpelację do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka.

We wtorek na konferencji prasowej szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej Wrocławia Michał Kurczewski poinformował, że interpelacja do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zostanie złożona w środę.

- Złożymy interpelację wzywającą do zmiany warunków umowy. Chodzi a zwiększenie stawek godzinowych w ramach usług opiekuńczych o co najmniej 10 procent w stosunku do legalnego minimum 14,70 zł brutto oraz o zaoferowanie opiekunom możliwości świadczenia usług w ramach umowy o pracę na czas określony

 - powiedział Kurczewski.

Jak wyjaśnił, Gmina Wrocław od lat zleca podmiotom zewnętrznym usługi związane z organizacją i realizacją usług opiekuńczych dla podopiecznych MOPS-u w miejscu zamieszkania klienta; osoby wykonujące te usługi pracują na minimalnych stawkach w ramach umów śmieciowych.

- Z analizy umowy podpisanej przez miasto na lata 2017-2020 wynika, że głównym kryterium konkursu musiało być kryterium cenowe. Stawki godzinowe założone w ofercie to stawki minimalne, a część z nich jest już nieaktualna w związku z podniesieniem stawek godzinowych w rozporządzeniu przez rząd

 - podkreślił Kurczewski.

Radny zaznaczył, że opiekunowie z powodu takiego trybu zatrudnienia w konsekwencji nie mają zapewnionego płatnego urlopu.

- Pod okiem i najwyraźniej przy aprobacie obecnego prezydenta Jacka Sutryka, a byłego dyrektora Departamentu Spraw Społecznych, są podpisywane umowy, które nie gwarantują nawet standardów obowiązujących w dyskontach. Solidarny Wrocław lansowany przez prezydenta Sutryka, to na pewno nie Wrocław, który znają opiekunowie zatrudnieni w ramach wspomnianej umowy

- ocenił Kurczewski.

Jak podał, stawki w innych miastach wynoszą od 17,65 zł do nawet 26 zł

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl