Narodowa Pielgrzymka Mężczyzn na Jasną Górę

/ twitter.com/@Kostek1953

  

O znaczeniu Boga w życiu człowieka, o Bożym planie wobec każdego, o konieczności równoważenia sfery ludzkiej i Bożej, a także o roli współczesnego mężczyzny – rozmawiali dziś uczestnicy Narodowej Pielgrzymki Mężczyzn na Jasną Górę.

Ta inicjatywa ewangelizacyjna organizowana przez Bractwo Świętego Pawła pod hasłami „Męskie oblężenia Jasnej Góry” i „Mężczyźni u tronu Królowej” zgromadziła w jasnogórskim sanktuarium setki uczestników z całego kraju. Od rana uczestniczyli oni w wykładach i modlitwach. Po południu zebrali się u jasnogórskiego szczytu na mszy, której przewodniczył bp Marek Mendyk z Legnicy.

W homilii metropolita ryski, członek Papieskiej Rady do spraw Popierania Jedności Chrześcijan, abp Zbigniew Stankiewicz nawiązał do wybrzmiałych wcześniej słów modlitwy, tzw. kolekty: Wszechmogący Boże, daj nam ducha rozumu, prawdy i pokoju, abyśmy gorliwie starali się poznać Twoją wolę i zgodnie wprowadzali w czyn poznane zadania - Wyjaśnił, że wyrażają one treść rozważań, wykładów, których słuchali przed sobotnią mszą uczestnicy pielgrzymki.

Jak mówił, chyba każdy człowiek odpowiada na pytanie, czy chce być szczęśliwy, twierdząco. - Ale problem polega na tym, że świat w tym sensie biblijnym, świat który leży w grzechu, szuka szczęścia tam, gdzie go nie ma - zaznaczył.

Odnosząc się do słów św. Jana Pawła II, że człowiek nie może do końca zrozumieć siebie bez Chrystusa wskazał, że współczesny świat szuka szczęścia na płaszczyznach cielesnej i psychicznej, zapominając o duchowej.

- Potrzebujemy Chrystusa, potrzebujemy Boga, potrzebujemy przyjaźni z nim, otwarcia się na niego, aby zrozumieć, gdzie możliwe jest odnalezienie tego szczęścia. Dopiero gdy ułożymy swoje życie w harmonii z tymi wszystkimi wymiarami naszego bytowania, zaczynamy czuć się na swoim miejscu - podkreślił abp Stankiewicz.

Zastrzegł przy tym, że wraz z wymiarem boskim, duchowym, kluczowa jest równowaga w wymiarze ludzkim. Wskazując na przykazanie „nie zabijaj” podkreślił, że oznacza ono również: nie niszcz swego ciała, siebie samego przez niezrównoważony tryb życia, palenie, nadużywanie alkoholu czy przepracowywanie się.

- Dlatego, kochani mężczyźni, podstawową waszą misją jest misja Kościoła, (…) aby ewangelizować i żeby rozpowszechniać królestwo Boże w świecie. (…) Waszym pierwszym polem ewangelizacji, po otwarciu się na dobrą nowinę, jest troska o waszą rodzinę (…), potem o wasze parafie, wasze miejsca pracy - wymieniał.

Jako wyzwanie określił też obecną sytuację Europy, która – jak mówił – była nosicielem dobrej nowiny na cały świat, „a jakoś podupadła w wierze”.

- Wierzę, że dla Europy jest nadzieja i wierzę, że iskra, która odnowi Europę, może wyjść z Polski i Europy Wschodniej – tam, gdzie jeszcze nie do końca weszła do świadomości ludzi ta ideologia genderowska, o której ojciec święty Franciszek powiedział, że jest grzechem przeciwko Stwórcy - ocenił.

- Jeszcze mamy w miarę zdrowe zrozumienie, jaka jest tożsamość mężczyzny, kobiety, rodziny - zdiagnozował abp Stankiewicz.

Wezwał przy tym mężczyzn, „jako tych, stworzonych nie tylko do opieki nad rodziną, troski o pożywienie i obrony rodziny, ale też do walki” - do „walki duchowej, aby oprzeć się i odwrócić bieg historii w Europie”.

- Bo Europa jest powołana, aby wrócić do pana Boga, ale ten proces nie może odnieść sukcesu bez nawróconych mężczyzn, którzy idą dzielnie i świadczą; nie jest też możliwy bez kobiet, ale takich, które pomagają tym mężczyznom” - wskazał, przypominając chrześcijańskie wartości: godność człowieka, zasady pomocniczości, wspólnego dobra i solidarności.

Przesłania do uczestników pielgrzymki skierowali przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki oraz wprowadzony w sobotę do łódzkiej katedry tamtejszy nowy metropolita abp Grzegorz Ryś.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Skandaliczny atak na Beatę Szydło! W roli głównej... Marek Belka. Te słowa nie powinny paść

Marek Belka / Fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Markowi Belce marzy się powrót z politycznego niebytu. Były premier postanowił więc pójść do "Gazety Wyborczej", by bezpardonowo zaatakować byłą premier Beatę Szydło. Ona już jest pewna startu w wyborach, on... jeszcze czeka na propozycję. Być może dlatego wypowiedział te skandaliczne słowa - by zwrócić na siebie uwagę.

Marek Belka postanowił zaatakować byłą premier w czasie, gdy powoli przygotowujemy się do startu kampanii wyborczej przed wyborami do Europarlamentu.

„Beata Szydło to zdaje się, że ma problem z tym biciem się, bo jednak ta bitwa to się nie na posiedzeniu plenarnym odbywa, gdzie się odczytuje jakieś przygotowane wystąpienie, to też ważne ale nie tam się rodzą kompromisy, tylko rodzą się w kuluarach, może nawet gdzieś w restauracji, gdzie trzeba się jakimś 'languagem' posługiwać, że się tak wyrażę, komunikować się trzeba i to najlepiej bez tłumacza. Jak ktoś jest, że tak powiem niemota, to przepraszam ale tam jego użyteczność jest minimalna

– mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem w gazeta.pl.

Skandaliczne słowa byłego premiera warto przypominać, szczególnie w jednym kontekście. To nie kto inny, jak Marek Belka miał olbrzymie problemy, by przekonać większość sejmową do poparcia własnego rządu. W maju 2004 roku rząd Belki nie uzyskał wotum zaufania po wygłoszonym przez niego expose. Za głosowało tylko 188 posłów, przeciw było 262. Dopiero za drugim razem Belce udało się osiągnąć większość. Beata Szydło takiego problemu nie miała już za pierwszym razem. I kto tu sobie lepiej poradził?!

Belkę można jednak zrozumieć, gdyż jemu samemu również marzy się polityczny powrót. Pytany, czy rozważał start w wyborach do Europarlamentu, odpowiedział:

„Gdybym tylko ja rozważał, to nie mielibyśmy o czym mówić, ale także rozważają to liderzy tej Koalicji Europejskiej, która jeszcze się chyba do końca nie stworzyła ale się tworzy i rzeczywiście jest koncepcja żebym wystartował do Parlamentu z Łodzi. Jeżeli będzie taka propozycja startu w wyborach, to tak”

Należy jednak przypomnieć, że wybory do Brukseli będą tylko jedne. Drugiej szansy, jaką w 2004 roku dostał od Aleksandra Kwaśniewskiego, nie będzie. Może warto więc przemyśleć, by tym razem uniknąć kompromitacji?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl