Do zobaczenia w Niebie. Nauczyciele umierania

Milionowe nakłady książek opisujących doświadczenia śmierci klinicznych, bestsellerowe podręczniki uczące, jak umierać. Co o współczesności mówi nam swoista moda na literaturę dotyczącą tego tematu?

pixabay

„Czy on miał Jezusa w sercu?” – takie pytanie zadał kiedyś niespodziewanie czteroletni Colton Burpo, bohater bestsellerowej książki (pierwsze miejsce m.in. na liście bestsellerów literatury faktu „The New York Timesa”), a potem filmu „Niebo istnieje naprawdę”, gdy ze swoim ojcem, pastorem, uczestniczył w pogrzebie. Powtarzał je bardzo często z wielką gorliwością, co bardzo zdziwiło rodziców. Odwiedzając z tatą hospicja, do niczego nieprzymuszany, przekonywał jednego z umierających pacjentów, że pierwszą osobą, którą ujrzy po śmierci, będzie Jezus Chrystus.

Wkrótce okazało się, że chłopiec przeżył śmierć kliniczną, podczas której miał odwiedzić Niebo. Malec twierdził, że spotkał tam swoją zmarłą siostrę – która „umarła w brzuchu mamy”, pradziadka, Jana Chrzciciela, Ducha Świętego, ale przede wszystkim samego Jezusa. Opisał Go kategoriami, które może znać czterolatek. Jezus ma w jego opowieści na rękach „znaczki” (dziecko nie spotkało się z określeniem „stygmaty”), wygląda na nieco młodszego niż w popularnych wizerunkach współczesnych, ma półdługie włosy i gęstą brodę. Rodzice Coltona poszukiwali wizerunku, który by zadowolił syna, przez kilka lat im się to jednak nie udawało. Do czasu, gdy natrafili na prace malarki Akiane Kramarik z Mount Morris, w stanie Illinois, pół-Litwinki, pół-Amerykanki, przekonanej o częstym obcowaniu z Bogiem. Kiedy kilkuletni Colton zobaczył na jej blogu twarz Jezusa, stwierdził, że właśnie tak wyglądał Chrystus z jego nieba. Książka napisana przez ojca Coltona trafiła do księgarń w 2010 r., cztery lata później Thomas Dexter Jakes, jedna z ikon ruchu New Age, znany ze swojego programu telewizyjnego „Thomas Dexter Jakes dla stacji TBN”, wyprodukował na jej podstawie film. Stał się on hitem kasowym, w samych tylko Indiach zobaczyło go już 60 mln osób. 

To właśnie w Indiach mieszka autor kolejnej, ogromnie popularnej pozycji o tej tematyce (w księgarniach obie umieszczono w dziale „Literatura faktu”). Doktor Rajiv Parti, anestezjolog i specjalista od leczenia bólu, uzależnień i depresji, opisał w „Świadectwie” swoją historię śmierci klinicznej, podczas której, jak twierdzi, doświadczył ogromnej przemiany. Była ona wynikiem spotkanych według niego Archaniołów, ale przede wszystkim Jezusa. Lekarz miał dostać od Niego misję do wypełnienia: nieść światu przesłanie o uniwersalnej miłości, uzdrawiając zranione dusze i pomagając potrzebującym. W książce powołuje się na niezwykle popularną niegdyś pozycję „Życie po życiu” Raymonda Moody’ego. Hinduski lekarz udowadnia, że przeszedł wszystkie etapy wymienione przez Moody’ego charakterystyczne dla osób doświadczających śmierci klinicznej. 

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska".

 

 

Źródło: Gazeta Polska

#literatura #śmierć

Magdalena Piejko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo