Muzea w Niemczech (każde!) mają dzieła zagrabione podczas wojny. Przyznała to minister z... Niemiec

Grabież dóbr kultury przez Niemców w czasie II Wojny Światowej, zdjęcie ilustracyjne / Wikimedia Commons/Bundesarchiv, Bild 101I-729-0003-13 / Linke / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 de

  

Niemiecka minister stanu do spraw kultury Monika Gruetters powiedziała w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung", że Niemcy mają moralny obowiązek poszukiwać w swoich muzeach dzieł sztuki zrabowanych przez III Rzeszę. Do krajów, które najbardziej ucierpiały wskutek prowadzonej systematycznie przez niemieckie władze okupacyjne polityki rabowania dzieł sztuki, należy Polska.

- Niemcy uważają, że są moralnie zobowiązane do wyjaśnienia tej sprawy. Popieram to, gdyż za każdym zrabowanym dziełem sztuki kryją się losy konkretnej ofiary - powiedziała Gruetters. Jak dodała, jako polityk musi wykazywać się dużą wrażliwością. - Na pierwszym miejscu znajdują się żydowskie ofiary i ich krewni - podkreśliła.

Jak zaznaczyła, w tym celu rząd powołał Niemiecki Ośrodek Strat Dóbr Kultury i trzykrotnie zwiększył środki na badania mające ustalić pochodzenie dzieł sztuki, co do których istnieją podejrzenia, że mogły zostać odebrane prawowitym właścicielom.

- Żadne muzeum w Niemczech nie może powiedzieć, że nie ma środków na badanie pochodzenia swoich eksponatów - podkreśliła Gruetters.

Do krajów, które najbardziej ucierpiały wskutek prowadzonej systematycznie przez niemieckie władze okupacyjne polityki rabowania dzieł sztuki, należy Polska. W minionych latach Niemcy zwróciły Polsce zaledwie kilka skradzionych dzieł sztuki.

W 2014 roku ówczesny niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier przekazał przedstawicielom Polski obraz "Schody pałacowe" weneckiego malarza Francesco Guardiego, skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie podczas hitlerowskiej okupacji. Płótno znajdowało się w Staatsgalerie w Stuttgarcie.

W 2015 roku władze Bawarii oddały Polsce zrabowaną przez Niemców średniowieczną księgę liturgiczną - Pontyfikał Płocki, przechowywany w Bawarskiej Bibliotece Państwowej w Monachium.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Oto faworyt na miejsce Tuska

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Clker-Free-Vector-Images

  

Europejskiej Partii Ludowej (EPL) ma przypaść stanowisko szefa Komisji Europejskiej, lecz nie może na nie liczyć jej dotychczasowy kandydat Manfred Weber; premier Belgii Charles Michel jest faworytem do objęcia funkcji szefa Rady Europejskiej - pisze belgijski dziennik "Le Soir".

Szefowie państw i rządów krajów Unii Europejskiej zjeżdżają w czwartek do Brukseli, gdzie na kolacji mają spróbować wypracować porozumienie co do podziału najważniejszych stanowisk UE.

Chodzi przede wszystkim o szefa Komisji Europejskiej, ale też przewodniczącego Rady Europejskiej, wysokiego przedstawiciela do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz przewodniczącego europarlamentu. W pakiecie wymieniany jest też prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC), ale niektóre stolice podkreślają, że nie jest to stanowisko polityczne, bo EBC kierować musi bankier.

"Le Soir" przypomina, że po wtorkowym spotkaniu szefa RE Donalda Tuska z konferencją przewodniczących europarlamentu, były polski premier wskazał, że żaden z wiodących kandydatów PE - ani chadek Manfred Weber, ani socjalista Frans Timmermans, ani liberałka Margrethe Vestager - nie mają większości popierającej ich w tej izbie.

Socjaliści i liberałowie odrzucają Webera, a EPL nie chce zrezygnować z jego forsowania. "Le Soir" podkreśla, że alternatywnym kandydatem chadeków do przewodniczenia KE mógłby być Francuz, główny negocjator ds. brexitu Michel Barnier, ale zaznacza, że żadne źródło nie potwierdziło dotychczas, że chadecy faktycznie na niego postawią. Na giełdzie pojawiła się za to prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović.

Belgijski dziennik pisze, że zgodnie ze scenariuszem, który wydał się układać w przededniu szczytu, jeśli szefostwo Komisji trafi rzeczywiście do chadeków, to Rada Europejska przypadnie "nowym" liberałom, czyli rodzinie politycznej, w której są eurodeputowani prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Fotel po Tusku miałby objąć szef belgijskiego rządu Cherles Michel. Ma on sprawować krajowy urząd aż belgijskie partie polityczne porozumieją się co do koalicji; wybory w Belgii były w maju.

Autor artykułu Jurek Kuczkiewicz wskazuje, że wówczas socjaliści objęliby przewodnictwo w europarlamencie, być może do podziału w połowie kadencji z Zielonymi, a także fotel szefa unijnej dyplomacji. "Le Soir" zastrzega jednak, że ten scenariusz może być zrealizowany tylko pod warunkiem, że CDU Angeli Merkel zgodzi się na rezygnację z Webera. Jeśli przywódcy nie wypracują porozumienia na tym szczycie, prawdopodobnie przed 2 lipca zwołany zostanie kolejny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl