Właściciele fabryki maszyn z Zawidowa na Dolnym Śląsku trzy lata temu przeżyli prawdziwy dramat. Ireneusz S., komornik przy Sądzie Rejonowym w Zgorzelcu, zajął ich majątek wbrew prawu, w asyście policjantów i ochroniarzy.

Kiedy ochroniarze wyważali bramę i drzwi do firmy, przedsiębiorcy próbowali interweniować na własną rękę. Wówczas policja rzuciła ich na ziemię, skuła i wywiozła na komisariat, ułatwiając w ten sposób bezprawną egzekucję.

Do sądu trafił już akt oskarżenia w tej sprawie. Ireneusz S. jako komornik zarabiał ok. 20 tys. zł miesięcznie. Miał także pozwolenie na broń, które w związku z jego działaniami może wkrótce zostać uchylone. 

Teraz legalność jego czynów ponownie stanęła pod znakiem zapytania. Komornik, po tym jak został zawieszony w pełnieniu obowiązków w związku z egzekucją w Zawidowie, postanowił utrudnić pracę swoim zastępcom. Grozi mu za to 10 lat więzienia.

Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze precyzuje, że komornikowi zarzucono czyn polegający na dokonanym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przekroczeniu uprawnień poprzez ukrycie wielu dokumentów, m.in. akt z postępowań egzekucyjnych, którymi nie miał prawa wyłącznie rozporządzać. Komornik nie przekazał też środków pieniężnych, które egzekwował, więc prokuratorzy sprawdzą, czy po prostu ich nie wydał.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".