„Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie” to reportaż historyczny o losach zgrupowania partyzanckiego Armii Krajowej podczas II wojny światowej na Kielecczyźnie, którym dowodził Jan Piwnik „Ponury”. Pierwsze wydanie książki ukazało się w 1968, a ostatnie, ósme w kwietniu tego roku. Do ekranizacji książki Cezarego Chlebowskiego przygotowuje się kielecki reżyser Konrad Łęcki, twórca „Wyklętego”.

- Pierwszy raz przeczytałem tę książkę jako mały chłopiec. To był egzemplarz mojego nieżyjącego już dziadka, który był partyzantem w oddziale Antoniego Hedy "Szarego”

– powiedział Łęcki.

- To książka, która bardzo mocno wpisała się w ten region. Aż prosiło się od dłuższego czasu, żeby podjąć próbę jej ekranizacji. Wcześniej takie próby były podejmowane, wiadomo z jakim skutkiem. Ale trochę rozumiem tych twórców, bo trzeba być świadomym odpowiedzialności, jaką się na siebie bierze, żeby zrobić to dobrze

 – podkreślił reżyser, który obecnie jest w trakcie rozmów, od których zależy budżet filmu.

- To są bardzo trudne rozmowy, ale ja od początku stawiałem sprawę jasno, jeśli nie zgromadzę odpowiedniego budżetu, nie podejmę się tego zadania. Kino historyczne musi być atrakcyjne dla widza, a ta książka ma ogromny potencjał, aby ta historia była pokazana w atrakcyjny sposób

 – zapewnił. Twórca „Wyklętego” dodał jednak, że „aby zrobić to dobrze, potrzebne są odpowiednie pieniądze”.

Łęcki rozmawia już ze znanymi aktorami, którzy mają zagrać w filmie „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”.

- Praktycznie do każdej postaci mam już wskazanego aktora, jak również osobę drugiego wyboru. Do postaci Jana Piwnika mam kilka kandydatur, ale póki nie będzie to sfinalizowane, nie chciałbym ujawniać żadnych nazwisk

 – zaznaczył.

Zdradził jednak, że w postać „Marcysi” – żony Ponurego, wcieli się Anna Iwasiuta-Dudek. W filmie zagrają również kieleccy aktorzy: odtwórca głównej roli w „Wyklętym” – Wojciech Niemczyk oraz Łukasz Pruchniewicz i Beata Pszeniczna.

Łęcki dodał, że zastanawia się nad tym, aby podobnie jak i w „Wyklętym”, także w tej produkcji znalazło się odniesienie do rzeczywistości.

- Kusi mnie, aby w filmie pokazać Cezarego Chlebowskiego. Mam już nawet aktora, który jest do niego bardzo podobny. Ta książka ma bowiem dwóch bohaterów: Jana Piwnika i człowieka, który się o niego upomniał i wygrzebał tę postać z mroków pamięci i zakłamania. Trzeba było mieć nie lada odwagę w tamtych czasach, aby podjąć się takiego tematu

 – mówił Łęcki o Cezarym Chlebowskim. Zaznaczył jednak, że przed wcieleniem tego pomysłu w życie, chce uzyskać na to zgodę syna autora „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”. Tomasz Chlebowski powiedział PAP, że już kilkakrotnie rozmawiał na ten temat z Łęckim.

- Jestem otwarty na ten pomysł. Myślę, że znajdziemy taki kompromis, który zadowoli nas obu

 – zapewnił. Dodał, że z niecierpliwością czeka na realizację z filmu.