Dziś po południu hiszpański Senat zaaprobował przejęcie przez rząd Mariano Rajoya władzy w Katalonii, by zahamować proces odrywania się tego regionu od reszty kraju. Nastąpiło to krótko po przyjęciu przez kataloński parlament w tajnym głosowaniu rezolucji o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii.

Czytaj więcej: Kataloński parlament zagłosował za niezależnością regionu od Hiszpanii

Głos w tej sprawie zabrał "król Europy". Tusk wezwał Madryt do dialogu.

Mam nadzieję, że hiszpański rząd woli siłę argumentu, a nie argument siły

- podkreślił na Twitterze szef Rady Europejskiej.

Na komentarze po tej wypowiedzi nie trzeba było długo czekać. Tuskowi przypomniano jak zachowywał się w obliczu konfliktu tzw. totalnej opozycji z legalnie wybranym polskim rządem.

Warto w tym miejscu przypomnień rolę Tuska w wydarzeniach z grudnia ubiegłego roku.

Skandaliczne zajścia, które opozycja rozpętała 16 grudnia ubiegłego roku, miały drugie dno. Planowano, aby kluczową rolę – kogoś w rodzaju „unijnego mediatora” – odegrał przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk

- pisał portal niezalezna.pl.

17 grudnia 2016 przewodniczący Rady Europejskiej wziął udział w ceremonii zamknięcia Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Wykorzystał tę wizytę, aby zaatakować ugrupowanie rządzące i poprzeć puczystów. 

Wizyta i wystąpienie Donalda Tuska w najgorętszym momencie awantury nie były przypadkowe. Nasze źródła twierdzą, że polityk miał odegrać w próbie obalenia rządu kluczową rolę. Wystąpić jako „unijny namiestnik”, który wkracza na scenę, aby uspokoić sytuację w kraju, bo liczono na to, że dojdzie do brutalnych zamieszek z udziałem policji i służb. To wokół niego miała skupić się opozycja

- informowaliśmy.

Czytaj więcej: UJAWNIAMY! Donald Tusk miał odegrać kluczową rolę w puczu!

Tymczasem - jak poinformował na Twitterze europoseł Zdzisław Krasnodębski - na najbliższym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego ma się odbyć dyskusja o... Polsce.

Przypomnijmy, dziś w 135-miejscowym parlamencie Katalonii za ogłoszeniem niepodległości głosowało 70 deputowanych, 10 było przeciw, a dwa głosy oddano puste. Gdy ogłoszono wynik głosowania, tysiące ludzi zebranych przed gmachem parlamentu zaczęły wiwatować i tańczyć.

Konflikt Barcelony z Madrytem jest rezultatem referendum z 1 października, w którym 90,18 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu; w plebiscycie wzięło udział ok. 2,28 mln osób spośród 5,3 mln uprawnionych.

Komisja Europejska odmówiła skomentowania piątkowych wydarzeń w Barcelonie. Rzeczniczka KE Mina Andreewa odesłała do wcześniejszych oświadczeń Komisji. Wcześniej w piątek na briefingu dla prasy przypomniała, że szef KE Jean-Claude Juncker wielokrotnie mówił, iż kwestia niepodległości Katalonii jest sprawą wewnętrzną Hiszpanii.