Dziś w Brukseli odbyło się posiedzenie Rady NATO-Rosja z udziałem ambasadorów 29 państw Sojuszu i ambasadora Rosji Aleksandra Gruszki. Tematem spotkania były m.in. właśnie rosyjskie manewry Zapad-2017.

- Podczas spotkania sojusznicy jednoznacznie przekazali Rosji niezadowolenie z niewystarczającego poziomu przejrzystości ćwiczeń Zapad. Sojusz w tej sprawie mówił jednym głosem. Podobnie jednym głosem sojusznicy krytykują też Rosję za działania prowadzone na Ukrainie – powiedział anonimowy rozmówca z kwatery głównej NATO.

Według relacji uczestników spotkania Rosja nie zgodziła się z krytyką ćwiczeń.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg mówił na konferencji prasowej po spotkaniu Rady, że podnoszona była kwestia tego, iż liczba wojsk, która według rosyjskich deklaracji miała wziąć udział w ćwiczeniach, nie odpowiadała liczbie, która de facto w nich uczestniczyła. Jak zaznaczył, zwrócono uwagę, że skala ćwiczeń była "znacząco większa", niż wynikałoby to z wcześniejszych deklaracji Rosji. Dodał, że wskazano na większą liczbę wojsk, inny scenariusz ćwiczeń i większy zasięg geograficzny ćwiczeń.

Rozmowa dotyczyła też sytuacji na Ukrainie.

- Sojuszników w NATO i Rosję nadal dzielą fundamentalne różnice w poglądach, jak rozwiązać kryzys na Ukrainie. Konflikt na Ukrainie nadal ma głęboki wpływ na stabilność i bezpieczeństwo regionu euroatlantyckiego i pozostaje głównym tematem w relacjach między Rosją i NATO – powiedział sekretarz generalny Sojuszu.

Dodał, że sytuacja na wschodzie Ukrainy jest nadal niepewna, a zawieszenie broni jest łamane.

- W pobliżu linii konfliktu znajduje się nadal ciężka broń, a dostęp obserwatorów (…) jest ciągle blokowany – zaznaczył.