W czwartek Adamek uczestniczył pod Jasną Górą w konferencji prasowej. W przeszłości bywał w Częstochowie na pielgrzymkach, zresztą często podkreśla swą religijność. Za trzy tygodnie powalczy tutaj o swą przyszłość w kategorii ciężkiej, bowiem wciąż liczy – mimo 41 lat na „karku” (ur. 1 grudnia 1976 roku) – na ciekawe propozycje.

Żona jest przeciwna kolejnym walkom, denerwuje się, ale jeszcze trochę... Plan jest taki, że chciałbym wygrać z Fredem Kassi i jeszcze coś zrobić w wadze ciężkiej. Zewsząd słyszę, że jestem szczupły, szybki, sprawny. Nie wiem, czy mi słodzą, ale muszę przyznać, że czuję się bardzo dobrze. Mam serce do boksu i chcę je jeszcze pokazać
– stwierdził Adamek.

Były mistrz świata kategorii półciężkiej i junior ciężkiej ma na koncie 51 zwycięstw i 5 porażek. Przed występem w Częstochowie trenuje w Łomnicy, ale na stałe mieszka w USA, podobnie jak Kassi legitymujący się rekordem 18-6-1.

Częstochowa jest dla mnie szczególnym miejscem, kiedyś często podróżowałem po Polsce i jeśli byłem w pobliżu, to zawsze zajeżdżałem na Jasną Górę. Teraz przed walką też będę chodził się modlić
– dodał Tomasz Adamek.