O sprawie pisze francuski portal lefigaro.fr.

Tylko w 2016 r. wykryto 420 takich przelewów. Pieniądze transferowane do Syrii i Iraku były gigantyczne. Od połowy 2012 r. trafiło tam ponad 2 mln euro, z czego pół miliona pochodziło z Francji. Służby zorientowały się w całym procederze po latach, gdy policja francuska zaczęła przekazywać informacje na ten temat instytucjom zajmującym się udzielaniem świadczeń socjalnych.

Mundurowi rozpracowywali przerzut środków na Bliski Wschód od 2008 r.

Tymczasem kilka dni temu, po odbiciu z rąk dżihadystow Ar-Rakki na północy Syrii we francuskich mediach radość mieszała się z lękiem. Otwarcie mówiono bowiem o obawach, jakie wywołuje możliwość powrotu do kraju obywateli francuskich, którzy walczyli po stronie Państwa Islamskiego.

Nie pozbędziemy się terroryzmu - oceniali dziennikarze.

Dyrektor Ośrodka Studiów i Badań Świata Arabskiego i Śródziemnomorskiego w Genewie Hasni Abidi powiedział, że to na skutek nacisków Francji i innych krajów europejskich, z których przyjechali ochotnicy Państwa Islamskiego, nie zgodzono się na ewakuowanie zagranicznych obrońców Rakki.

Wiadomo, że bezpieczne wyjście tych osobników stanowiłoby zagrożenie dla niektórych krajów europejskich

– powiedział Abidi w wywiadzie dla radia France Info.

Czytaj też: Islamiści wracają do swoich ojczyzn

Szacuje się, że z ponad 1,9 tys. islamistów pochodzących z Francji powróciło tam niemal 300 osób.