Chyba najlepszą ocenę funkcjonowania tego rządu wystawili sami wyborcy, a więc suweren dla którego ten rząd pracuje

- powiedział politolog dr Lech Jańczuk odnosząc się do sondaży poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

CZYTAJ WIĘCEJ: Rekordowe poparcie dla rządu premier Szydło. Takiego sondażu jeszcze nie było!

Według sondażu CBOS na początku października na PiS (wraz z Solidarną Polską i Polską Razem) zagłosowałoby 47 proc. badanych, deklarujących udział w wyborach; PO otrzymałaby 16 proc., Kukiz'15 - 8 proc., próg wyborczy przekroczyłaby jeszcze Nowoczesna z 6 proc. poparciem.

Zdaniem Jańczuka oceny działań rządu należy dokonywać na dwóch płaszczyznach - krajowej i międzynarodowej.

Jeśli chodzi o płaszczyznę krajową, to jest to niewątpliwie sukces polityki gospodarczej, która determinuje również politykę społeczną

- mówił politolog.

Jak tłumaczył: "mieliśmy w przypadku planu ministra Morawieckiego zerwanie z doktryną neoliberalną w kierunku interwencjonizmu państwowego, minister Morawiecki zastosował ekspansywną politykę fiskalną polegającą na tym, że były podwyższane wydatki i ograniczane wydatki".

To - według Jańczuka - "spowodowało wzrost popytu konsumpcyjnego i w efekcie wzrost dochodów do dyspozycji, a to z kolei zdeterminowało wzrost popytu na pracę". Jak dodał: "działania premiera Morawieckiego w zakresie polityki gospodarczej skupiały się na wzroście inwestycji".

Politolog podkreślił, że środki na politykę społeczną zostały pozyskane poprzez ograniczanie szarej strefy.

W 2015 r. ta szara strefa w Polsce wynosiła około 20 proc. PKB, więc jeśli PKB to jest 2 biliony złotych, to w granicach 400 mld złotych

- mówił Jańczuk.

Jeśli chodzi zaś o płaszczyznę międzynarodową, to w ocenie eksperta "warto podkreślić, że rząd PiS próbuje odbudować tożsamość historyczno-kulturową, ale też zwiększa samodzielność decyzyjną na forum głównie Unii Europejskiej, ale również na arenie międzynarodowej".

Jak tłumaczył:

Polska zaczyna pełnić rolę lidera, jeśli chodzi o państwa Europy Środkowo-Wschodniej właśnie w kształtowaniu podmiotowości społeczeństw, tzn. mamy tutaj do czynienia z rozbieżnością - czy Unia Europejska ma być zbiorem państw narodowych (…), czy ma być to Unia, gdzie procesy decyzyjne zapadają na poziomie instytucji. Instytucji, które przecież nie mają legitymizacji politycznej, bo są powoływane, a nie wybierane.

Jańczuk zaznaczył, że "gdyby spojrzeć na przykład ostatnich dwóch lat i wyborów w Europie Zachodniej - we Francji, w Niemczech, ale przecież ostatnio na Węgrzech czy Austrii, to widać, że chyba te społeczeństwa idą za przykładem Polski".

Jednocześnie politolog wyjaśnił, że chodzi głównie o kryzys migracyjny.

Po prostu nie zgadzają się na przyjmowanie kolejnej fali uchodźców i dlatego powoli cała Unia Europejska zaczyna skręcać w prawo za przykładem Polski

– podsumował.