Sędzia przyjmował łapówki, a teraz ucieka przed odpowiedzialnością. Jest jednak jeszcze jedna sprawa...

/ Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

redakcja

Kontakt z autorem

  

Sędzia Janusz K. jest ścigany listem gończym, bo nie stawił się do więzienia, aby odsiedzieć karę za branie łapówek. Nie jest wykluczone, że zostanie wystawiony za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Przed laty K. w zdumiewająco łagodny sposób potraktował pewnego oszusta, który od pewnego czasu jest na ustach niemal wszystkich...

Kryminalna opowieść z Januszem K. w roli głównej to bez wątpienia kuriozum w skali europejskiej. Były przewodniczący wydziału karnego Sądu Rejonowego w Kościerzynie został skazany prawomocnym wyrokiem za branie łapówek. Przyjmował „koperty” przez długi czas – nawet się ich domagał. W sumie wziął nie tylko 100 tys. zł w gotówce, ale również słynny już półmisek ryby w galarecie. Proces skorumpowanego sędziego został ostatecznie zakończony – prawomocnym wyrokiem skazującym na cztery lata pozbawienia wolności.

Prawnik od ponad miesiąca powinien przebywać w więziennej celi, bo otrzymał wezwanie do stawienia się w Zakładzie Karnym w Starogardzie Gdańskim. Nie zrobił tego. Bezskuteczne okazały się również próby doprowadzenia mężczyzny przez policję, po prostu nie ma go w domu i nie wiadomo, gdzie przebywa. Dlatego Janusz K. obecnie jest poszukiwany listem gończym. Na tym jednak może się nie zakończyć.

– Jeśli otrzymamy informację, że Janusz K. przebywa poza granicami kraju, nie jest wykluczone wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Na razie to tylko teoretyczne rozważania, bo procedura nie została wszczęta – tłumaczył „Codziennej” w piątkowy poranek sędzia Sławomir Przykucki z Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Tymczasem okazuje się, że w przeszłości Janusz K. wyjątkowo łagodnie potraktował pewnego oszusta, prowadzącego firmę pożyczkową. Kilka lat później, ten sam człowiek będzie kluczową postacią w jednej z największych afer III RP. 

Więcej przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trwa walka z czasem! Wydobycie małego Julena z dziury w ziemi opóźnia się przez jeden błąd

/ zdjęcie ilustracyjne / @manumarlasca Twitter.com print screen

  

Błąd podczas wiercenia poziomego tunelu uniemożliwił zaplanowane na poniedziałkowe popołudnie wydobycie 2,5-letniego Julena z dziury po odwiercie w okolicach Malagi na południu Hiszpanii. Chłopiec wpadł do niej 13 stycznia.

Jak poinformował dzisiaj Juan Lopez-Escobar wchodzący w skład ekipy ratowniczej, zaplanowane na poniedziałek zejście górników do miejsca, w którym znajduje się chłopiec zostało odwołane. Wyjaśnił, że podczas wiercenia poziomego chodnika nieznacznie zboczono z przewidzianego kierunku.

- Musimy poprawić ten odwiert, aby zapewnić górnikom dobre i bezpieczne dojście do celu. W tej chwili trudno mówić, jak długo może opóźnić się akcja wyciągnięcia chłopca

 - powiedział Lopez-Escobar.

Dzisiaj przed południem ekipa ratownicza zapewniała o rychłym podjęciu próby dotarcia do uwięzionego chłopca. Deklarowano, że górnicy znaleźli się w odległości zaledwie czterech metrów od miejsca, w którym przypuszczalnie znajduje się Julen.

Terminy dotarcia do uwięzionego w jamie na głębokości ponad 100 metrów chłopca były już kilkakrotnie zmieniane. Opóźnienia tłumaczono m.in. nierównością terenu, a także opadami deszczu.

Tymczasem Sąd Najwyższy Andaluzji poinformował, że wszczęte zostało dochodzenie w sprawie wypadku z udziałem Julena. Będzie ono prowadzone przed sądem w Maladze.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że chłopiec wpadł do niezabezpieczonego otworu wydrążonego podczas poszukiwań wody. Otwór został wykonany 18 grudnia, prawdopodobnie w sposób nielegalny.

2,5-letni Julen wpadł do dziury w trakcie zabawy z innym dzieckiem koło gospodarstwa należącego do członków swojej rodziny. Świadkowie twierdzą, że krótko po wypadku słyszeli odgłos płaczu Julena wydobywający się z głębi ziemi. 16 stycznia sonda wydobyła z otworu jego włosy. [polecam:https://niezalezna.pl/255271-maly-julen-wpadl-do-dziury-w-ziemi-juz-tydzien-trwa-akcja-ratunkowa-wideo]

Ojciec dziecka twierdzi, że nie wiedział o istnieniu niezabezpieczonego otworu w miejscu, w którym bawił się jego syn. Z kolei szef firmy, która wykonała w grudniu odwiert zapewnia, że przykrył otwór dużym kamieniem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl