„No tinc por”, „Nie lękamy się” – wołali mieszkańcy Barcelony po sierpniowym zamachu islamskim. Klaretyńscy męczennicy, niektórzy okrutnie torturowani, zaleźli siłę w wierze w Jezusa Chrystusa. Te ofiary przypominają nam, że w człowieku istnieje potężny antywirus, jakim jest miłość. Jedyną zemstą chrześcijanina jest przebaczenie nieprzyjaciołom. Chrześcijaństwo proponuje kulturę braterstwa, a nie wojny. Ci męczennicy zachęcają nas, abyśmy stali się ludźmi przynoszącymi wiosnę, zielonymi kiełkami nowego świata w Bogu 
– mówił w homilii kard. Angelo Amato, cytowany przez Radio Watykańskie. 

W mszy beatyfikacyjnej wzięło udział około trzydziestu biskupów z całego świata, ponad trzystu kapłanów oraz tłumy wiernych, w tym blisko tysiąc krewnych nowych błogosławionych.

Wśród klaretyńskich męczenników są kapłani, bracia zakonni i klerycy, zamordowani przez komunistów w czasie okrutnych prześladowań w latach 1936-1937. Świadectwa ich męczeńskiej śmierci są wstrząsające. Byli nieludzko torturowani i zostali zabici bez żadnego wyroku. 71-letni Joseph Reixach był świadkiem profanacji kaplicy wspólnotowej w Sabadell. Przed śmiercią powiedział: „Jeśli to wy strzelaliście do mnie, to z serca wam przebaczam. Chcę umrzeć jak Jezus, który przebaczył swoim oprawcom”. Z kolei Julián Villanueva został zmuszony, aby nago wykopać sobie dół, w którym został zastrzelony. „Proszę Boże Miłosierdzie, aby przyjęło moją krew za wasze zbawienie” – powiedział przed śmiercią.

Klaretyńscy męczennicy to kolejna beatyfikowana grupa ofiar prześladowania religijnego podczas wojny domowej. W toku jest wciąż wiele procesów kanonizacyjnych.