Jakiś czas temu na łamach "Gazety Wyborczej" Jerzy Stuhr wylał wiadro pomyj na polską wieś, doszukując się w jej mieszkańcach m.in. niechlujstwa i antysemityzmu:

Mówię o takim zaprzaństwie, o narodzie gnuśnym, nacjonalistycznym i antysemickim. O lenistwie, brudzie, wewnętrznym niechlujstwie

- perorował Stuhr.

CZYTAJ WIĘCEJ: Brudna, niechlujna, antysemicka - zidiociali celebryci o polskiej wsi

Teraz postanowił uderzyć w Cezarego Pazurę za to, że aktor ośmielił się wesprzeć akcję "Różaniec do granic":

Jeżeli chociaż jeden głos w modlitwie owego "Różańca do granic" był z intencją, że jest to modlitwa przeciwko islamizacji (a mój kolega Cezary Pazura mówił sam, że on będzie się modlił, żeby islamu w Polsce nie było), to taki różaniec jest bluźnierstwem 

Na reakcję Cezarego Pazury nie trzeba było długo czekać:

Nigdy z moich ust nie padło tak idiotyczne zdanie. Zgadzam się z Panem, że modlitwa nie może być skierowana przeciwko komuś, albo czemuś. Proszę zatem Pana Profesora o nierozpowszechnianie podobnych bzdur i krzywdzących moją wrażliwość i inteligencję słów [...] Nie wypada Panu Profesorowi...

- napisał aktor na Facebooku. Cały wpis można przeczytać niżej: