Piotr „Staruch” Staruchowicz stanął przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Otrzymał karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Przywódca kibiców Legii był jednym z najmocniej krytykujących rząd Donalda Tuska przedstawicieli środowiska kibiców.

Sąd wymierzył też Piotrowi Staruchowiczowi grzywnę w wysokości 5200 zł i nałożył na niego dozór kuratora.

Na "Starucha" czekali w sądzie jego koledzy-kibice. Wołali: "Piotrek, trzymaj się!". Sędzia wykorzystała to jako pretekst do... wyłączenia jawności rozprawy.

"Ogłaszam wyłączenie jawności w całości, albowiem jawność mogłaby wywołać zakłócenie spokoju publicznego w postaci wywołania agresywnych zachowań, chuligańskich wybryków na terenie sądu i jego okolicy i manifestacji poglądów zakłócających porządek oraz naruszają interes prywatny poszkodowanego i świadków. W tej sytuacji proszę wszyskich o opuszczenie sali" - powiedziała sędzia.

Wejścia na salę strzegli - jak widać na jednym z poniższych zdjęć - uzbrojeni policjanci. Zatrzymali oni nawet na korytarzu matkę Piotra Staruchowicza, która chciała mu przekazać kanapki. Obecna na miejscu w sądzie senator Beata Gosiewska skomentowała oburzona: "Jak nazwać sytuację, gdzie wysyła się takie siły policji, blokuje korytarz, wyrzucają z sali matkę, nie pozwalają przekazać kanapek, jak to określić? Piotr Staruchowicz traktowany jest jak wróg państwa nr 1".

W trakcie przerwy w rozprawie doszło do niecodziennego wydarzenia. Trzech dziennikarzy z różnych redakcji podawało się w rozmowie z kibicami za... dziennikarzy "Gazety Polskiej" - wszystko po to, by zdobyć ich zaufanie.

Staruchowicz został skazany za przywłaszczenie torby sportowej o wartości 460 zł, w której znalazły się m.in. ręcznik i klapki. W areszcie przebywa od sierpnia, kiedy został zatrzymany w trakcie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Wyłowiono go z tłumu kibiców i aresztowano. Wśród wielu komentatorów pojawiła się wówczas opinia, że aresztem przypłacił swoje zaangażowanie polityczne. Przywódca kibiców Legii był bowiem jednym z najmocniej krytykujących rząd Donalda Tuska przedstawicieli środowiska kibiców. O zwolnienie „Starucha” z aresztu bezskutecznie zabiegali m.in działacze niepodległościowi – Zbigniew i Zofia Romaszewscy. 


fot. Samuel Pereira


fot. Samuel Pereira