Raport Amnesty International nosi mało przystający do rzeczywistych wydarzeń tytuł: "Polska: Demonstracje w obronie praw człowieka".

Dyrektor organizacji w Polsce Draginja Nadażdin powiedziała na konferencji prasowej, że polskie władze "podejmują próby zdławienia pokojowych protestów". Jej zdaniem, to "w oczywisty sposób ma zniechęcić ich uczestników do udziału w przyszłych demonstracjach".

Policja powinna zaprzestać inwigilacji, wizyt domowych i innych czynności, które można interpretować jako próbę zastraszania i nękania uczestników protestów, gdyż działania te mogą okazać się niezgodne z prawem i odstraszać od korzystania z wolności zgromadzeń i wolności słowa

– m.in. takie kuriozalne sformułowania pojawiają się we wspomnianym raporcie.

Szef MSWiA został wezwany przez organizację do... "poszanowania, ochrony i realizacji prawa do wolności zgromadzeń i wolności słowa w sytuacji, gdy ludzie gromadzą się w przestrzeni publicznej w celu wyrażenia własnych poglądów".

Funkcjonariusze organów ochrony porządku publicznego powinni ułatwiać organizowanie pokojowych zgromadzeń i powstrzymywać się od bezprawnego ich ograniczania

– dodano.

Raport organizacji spotkał się z natychmiastową reakcją MSWiA. Resort stanowczo nie zgadza się z zarzutami stawianymi przez Amnesty International i uważa wyrażone negatywne opinie za nieuzasadnione.

Służby resortu spraw wewnętrznych, stojące na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego w swych działaniach nie kierują się przynależnością partyjną, narodowościową, etniczną czy religijną. W tym zakresie przepisy prawa są jednoznaczne, a za ich naruszenie funkcjonariusze ponoszą konsekwencje karne i dyscyplinarne

poinformowało ministerstwo.

Poniżej można zobaczyć, jak policja "ogranicza" przeciwnikom rządu ich "pokojowe zgromadzenie"...