Wszystkie oczy w stronę ratusza - S. Kaleta o aferze reprywatyzacyjnej i jej skutkach

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po decyzjach zwrotowych wszelkie rozliczenia i zabezpieczenia tych nieruchomości są już po stronie miasta, jak również ewentualne roszczenia wobec osób, które doprowadziły nieruchomości do takiego, a nie innego stanu - z Sebastianem Kaletą, członkiem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji, rozmawia Natalia Karcz-Kaczkowska, Dodatek Mazowiecki "Gazety Polskiej Codziennie".

Ogłaszając decyzje dotyczące uchylenia decyzji zwrotowych, podkreślają Państwo, jako komisja, że mają one rygor natychmiastowej wykonalności. Co to w praktyce oznacza?
Oznacza to, że skutek tej decyzji odnosi się do wszelkich postępowań administracyjnych, które dotyczą tej decyzji. Spotkaliśmy się z Patrykiem Jakim, z lokatorami z kamienicy przy ul. Poznańskiej 14 i Marszałkowskiej 43. Na Poznańskiej 14 już zaprzestano prac, które były uciążliwe. Za kilka tygodni mieszkańcy tej kamienicy będą płacili czynsze do miasta w takiej wysokości jak inni mieszkańcy lokali komunalnych i będą mogli spokojnie czekać na ewentualne rozstrzygnięcia sądów administracyjnych. Ich los dzięki naszej decyzji znacznie się poprawił, a my jako komisja swoich decyzji będziemy twardo bronić.

Skoro decyzja o zwrocie została uchylona, to oznacza, że nieruchomość wraca do miasta. Ale czy ważność tej decyzji obowiązuje od momentu jej wydania?
Jeżeli do komisji wpłynie wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, wtedy sprawa rozpatrywana jest jeszcze raz, aczkolwiek szybciej, bo postępowanie dowodowe jest za nami. W momencie gdy decyzja pierwszej instancji zostaje podtrzymana, czyli komisja stwierdza, że nieruchomość wraca do miasta, i ta decyzja jest ostateczna, automatycznie miasto staje się właścicielem. Wraz z ministrem Patrykiem Jakim wytłumaczyliśmy to mieszkańcom kamienicy przy Poznańskiej 14 i Marszałkowskiej 43. Mieszkańcy rozumieją, że przed komisją stoi gigantyczne wyzwanie odwrócenia skutków skandalicznych decyzji sprzed kilku lat, które zmieniły życie dziesiątek ludzi, i ze spokojem oczekują na dalsze kroki komisji.

Niejednokrotnie było tak, że osoby, które przejmowały kamienice, doprowadzały do tego, że nieruchomości były dewastowane. Do kogo zatem mają zwrócić się lokatorzy kamienic, których decyzje zwrotowe zostały uchylone, aby uzyskać pomoc w zabezpieczeniu tych lokali przed zimą?
Po decyzjach zwrotowych wszelkie rozliczenia i zabezpieczenia tych nieruchomości są już po stronie miasta, jak również ewentualne roszczenia wobec osób, które doprowadziły nieruchomości do takiego, a nie innego stanu.

Czy to oznacza, że miasto przejmuje kamienice i to na nim ciąży obowiązek ich wyremontowania?
Miasto staje się właścicielem, czyli prawa i obowiązki spoczywają na mieście. Jednak trzeba zaznaczyć, że nieruchomości, jakie komisja zwraca miastu, są warte setki miliony złotych. To poważna wartość, która zostaje zwrócona miastu. Do tego dochodzi możliwość eksploatowania tych nieruchomości. Ewentualne szkody, jakie zostały poczynione na skutek reprywatyzacji, to już są rozliczenia między osobami, które je poczyniły, a warszawskim ratuszem. Pamiętajmy, że gdyby nie ratusz, nie mielibyśmy do czynienia z tą sytuacją. Można by powiedzieć, że teraz wszystkie oczy powinny być zwrócone w stronę ratusza, który skandaliczną polityką gospodarki nieruchomościami doprowadził do takiej sytuacji.

Jeżeli teraz toczą się postępowania sądowe dotyczące eksmisji z lokali w kamienicach, co do których wydali Państwo decyzję uchylającą zwrot, czy nie powinny one zostać automatycznie zakończone?
Minister Jaki wysłał do komorników ok. 100 pism dotyczących eksmisji, które zostały dzięki pracy komisji wstrzymane. Natomiast gdy decyzja komisji staje się ostateczna, wtedy automatycznie te postępowania sądowe powinny zostać umorzone ze względu na to, że podstawa, czyli rzekomy dług, znika, bo osoba, która go wykreowała, nie ma tytułu do tego, aby dochodzić tych środków.

Co w przypadku osób, które wcześniej zostały eksmitowane ze względu na długi i będą chciały wrócić do swoich byłych lokali?
Przede wszystkim każdej osobie pokrzywdzonej reprywatyzacją konkretnej nieruchomości, którą zajmuje się komisja, przysługuje roszczenie odszkodowawcze wobec miasta, jeśli komisja stwierdzi, że lokatorzy faktycznie ponieśli szkody. Miasto powinno zaprosić teraz mieszkańców Poznańskiej i Marszałkowskiej i zaproponować im rozwiązanie tego problemu, ponieważ to decyzje miasta spowodowały, że dotknął ich ten smutny los – na szczęście teraz odmieniany. Będzie to dotyczyło również tego, czy te osoby wrócą do mieszkań, w których mieszkały wcześniej, czy może uzyskają odszkodowanie pieniężne. Miasto powinno z uwagą i pokorą przyjąć to, że popełniono gigantyczne błędy. Miasto nie może dłużej uciekać od tego, musi pomóc tym ludziom, musi zadośćuczynić za ich krzywdy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Heather Nauert wycofała się z kandydowania na ambasadora USA przy ONZ

Heather Nauert / The White House from Washington, DC [Public domain]

  

Heather Nauert, która w grudniu została nominowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa na ambasadora Stanów Zjednoczonych przy ONZ, ogłosiła, że ze względów rodzinnych wycofuje swoją kandydaturę – poinformował w sobotę (czasu miejscowego) Departament Stanu.

W wydanym przez resort oświadczeniu Nauert podziękowała Trumpowi i sekretarzowi stanu Mike'owi Pompeo za nominację, podkreśliła jednak, że "dwa ostatnie miesiące były dla mojej rodziny wyczerpujące, dlatego w najlepszym interesie mojej rodziny będzie, gdy wycofam się z ubiegania o to stanowisko".

Sekretarz Stanu Mike Pompeo powiedział, że Nauert "nadal będzie wielką reprezentantką tego narodu".

Biały Dom jeszcze oficjalnie nie przedłożył nominacji Nauert do zatwierdzenia przez Senat.

Jak podaje CNN, prezydent Trump wkrótce ogłosi nową kandydaturę. Według źródła, na które powołuje się agencja Reutera, możliwym kandydatem jest obecny ambasador USA w Niemczech Richard Grenell, były rzecznik prasowy ONZ.

W opublikowanym oświadczeniu nie sprecyzowano, jakie problemy rodzinne wpłynęły na decyzję Nauert. Dziennik "Washington Post" zauważył jednak, że dzieci i mąż Nauert pozostali w Nowym Jorku, podczas gdy ona sama pracowała w Waszyngtonie. Lokalne media piszą też, że powodem mogła być niania, którą Nauert w przeszłości zatrudniała do opieki nad swoimi dziećmi - kobieta ta przebywała w USA legalnie, ale nie miała wizy uprawniającej ją do podjęcia pracy zarobkowej.

Nauert jest absolwentką renomowanego wydziału dziennikarstwa nowojorskiego Uniwersytetu Columbia. W kwietniu 2017 roku została rzeczniczką Departamentu Stanu, a na początku 2018 roku objęła również obowiązki podsekretarza ds. dyplomacji publicznej i spraw publicznych.

Jej nominacja na - jak zauważa Reuters - bardzo eksponowane na arenie międzynarodowej stanowisko ambasadora USA przy ONZ wywołała komentarze wypominające jej brak doświadczenia w dyplomacji. Wskazywano, że pozostali stali członkowie w Radzie Bezpieczeństwa - Francja, Wielka Brytania, Chiny i Rosja - reprezentowani są przez doświadczonych dyplomatów.

Nauert miała zastąpić na stanowisku w ONZ Nikki Haley, byłą gubernator Karoliny Południowej, która w chwili objęcia tej funkcji również nie miała znaczącego doświadczenia w polityce międzynarodowej i dyplomacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl