Austriackie etykiety bez znaczenia

  

Podobno w swojej ojczyźnie i w ogóle na Zachodzie nowy kanclerz elekt Austrii, lider Austriackiej Partii Ludowej (OeVP) Sebastian Kurz uchodzi za konserwatystę i twardą prawicę. Dlaczego? Bo jest lekko sceptyczny wobec UE, chce ograniczyć imigrację oraz poddać większej kontroli środowiska muzułmańskie w Austrii, poza tym chodzi do kościoła.

Ponadto nie chce słyszeć o koalicji z lewicą, a jego partnerem koalicyjnym ma być Wolnościowa Partia Austrii (FPOe), dziś określana jako nacjonalistyczna, niegdyś zaś jako neofaszystowska. Cóż, jak niewiele trzeba, by na Zachodzie być uznanym za konserwatystę, który jest ostro na prawo. Na chłopski rozum konserwatyzm w takiej Austrii to raczej powinno być przywiązanie do Kościoła, ewentualnie dziedzictwa Habsburgów. Tymczasem Kurz, jak cała jego partia, teoretycznie chrześcijańsko-demokratyczna, nie jest np. przeciwko tzw. małżeństwom homoseksualnym, zniesieniu aborcji na życzenie, tym bardziej nie ma w swoim programie przywrócenia monarchii. Podsumowując – prawica, lewica, konserwatyzm – to dziś, zwłaszcza na Zachodzie, słowa, które tak naprawdę nic nie znaczą.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl