Dziś po raz drugi w ostatnich dniach ewakuowano personel z nowego budynku Rady Europejskiej i Rady UE w Brukseli, noszącą nazwę Europa, z powodu - jak podano – „szkodliwych oparów”, którymi zatruła się część pracowników.

Służby prasowe Rady informowały przed południem, że pomimo kontroli i wprowadzenia środków ostrożności w budynku Europa doszło do kolejnego „technicznego incydentu”. Z powodu „szkodliwych oparów”, które dostały się do pomieszczeń budynku przez systemu wentylacyjny, w jednej z kuchni doszło do zatrucia części personelu. Na miejscu interweniowali strażacy i służby medyczne. Pracownicy zostali ewakuowani do znajdującego się obok innego budynku Rady - Justus Lipsius.

W czwartek w budynku Europa mieli spotkać się przywódcy państw UE. Służby prasowe informowały wcześniej, że środowy incydent nie przeszkodzi w zorganizowaniu tego spotkania. Po południu unijni dyplomaci dostali jednak informację, że szczyt odbędzie się w starej siedzibie.

Budynek Europa był ewakuowany i zamknięty już piątek około południa, kiedy kilkanaście osób zatruło się oparami. Po tamtym incydencie budynek został otwarty ponownie w poniedziałek. Służby obrony cywilnej ustaliły wtedy, że problem powstał w wyniku reakcji chemicznej między dwoma przemysłowymi środkami czyszczącymi.

Oddana pod koniec ubiegłego roku nowa futurystyczna siedziba Rady UE, która przypomina gigantyczne świecące jajo w klatce, kosztowała 321 mln euro. Mieści się w centrum dzielnicy europejskiej w Brukseli, naprzeciwko siedziby Komisji Europejskiej.

Właśnie tą siedzibą jeszcze w maju ub.r. tak chwalił się Donald Tusk, który przyjmując prezydenta USA Donalda Trumpa starał się być dowcipny.

Nazywają to Tusk Tower

– powiedział przewodniczący RE do amerykańskiego lidera.

Miało to być nawiązanie do słynnej nazwy Trump Tower (202-metrowego wieżowca zlokalizowanego przy Piątej Alei w Nowym Jorku), siedziby firmy Donalda Trumpa.