Timmermans wysłał list do muzułmanów. Ręce opadają, co ten człowiek wypisuje!

/ © European Union 2017 - European Parliament". (Attribution-NonCommercial-NoDerivatives CreativeCommons licenses creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/4.0/).

  

Działania Fransa Timmermansa od dawna wzbudzają zdumienie, ale on za każdym razem przekracza kolejną barierę absurdu. Tym razem wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej zadeklarował pełne wsparcie „prześladowanej przez Europejczyków, zamieszkującej Unię Europejską społeczności muzułmańskiej”. Później jest jeszcze gorzej. List Timmermansa datowany jest wprawdzie na 21 września, ale dopiero teraz zaczęły się nim interesować media.

Swoje "przesłanie" do muzułmanów Timmermans napisał 21 września - w związku z Europejskim Dniem Przeciwdziałania mowie nienawiści wobec muzułmanów.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej w liście skierowanym do zamieszkujących Unię Europejską muzułmanów odwołuje się do wyników badania przeprowadzonego przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). Z danych zebranych w trakcie badania, unijnym analitykom wyszło, że... „zdecydowana większość muzułmanów w UE darzy dużym zaufaniem unijne instytucje demokratyczne, mimo że doświadcza wszechobecnej dyskryminacji i wszechobecnego nękania”. 

Naszych Czytelników prosimy, aby jeszcze raz przeczytali to zdanie. My to zrobiliśmy wielokrotnie i nadal jesteśmy w szoku!

Co szczególnie intrygujące, badania skoncentrowały na doświadczeniach muzułmańskich imigrantów i ich dzieci urodzonych w UE. Imigranci stwierdzili, że w ostatnim dziesięcioleciu postawa społeczna wobec nich w zasadzie nie zmieniła się wystarczająco.

 
List wiceszefa KE oraz same badania dotychczas zostały przemilczane w mediach zagranicznych oraz polskich. Dopiero w tym tygodniu dziennikarze zainteresowali się tematem, a trzeba przyznać, że list Timmermansa do muzułmanów przebija wszystko, co do tej pory mogliśmy od niego usłyszeć.

Już na wstępie Timmermans wyraża ubolewanie z powodu rzekomej fali prześladowań przez Europejczyków całych społeczności muzułmańskich, które zamieszkują tereny UE. Wiceprzewodniczący podkreśla również, że wspólnota muzułmańska, dzięki swojej różnorodności, zajmuje ważne miejsce w europejskim krajobrazie, tradycji oraz kulturze. Timmermansowi nie podoba się jednak, że jego zdania nie podzielają Europejczycy, którzy jego zdaniem „pałają do muzułmanów niezrozumiałą nienawiścią”.
 
Jak informuje serwis swiato-podglad.pl, w treści dokumentu wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej przeprasza muzułmanów za krzywdy jakich, jego zdaniem, na każdym kroku doznają od społeczności europejskiej.

Timmermans odwołuje się do wspomnianych już wyżej badań i przekonuje, że „prawie jedna trzecia zamieszkujących [Stary Kontynent] muzułmanów czuje się dyskryminowana podczas poszukiwania pracy, a tylko 12% respondentów muzułmańskich twierdzi, że zgłosiły się lub złożyły skargę z powodu dyskryminacji, której doświadczyli”. Timmermans w liście wyraża głębokie ubolewanie nad tymi „niepokojącymi odkryciami” i przekonuje, że muzułmanie traktowani są znacznie gorzej, niż reszta społeczeństwa.

Muzułmanie zamieszkujący kraje Unii Europejskiej nie mają się już jednak czego obawiać, bowiem Frans Timmermans w swoim majestacie zapewnia o wszelkiej pomocy ze strony Komisji Europejskiej. Zgodnie z deklaracją zawartą w liście, to właśnie Komisja, jak i sam Timmermans mają pomagać muzułmanom w „praktykowaniu wiary i tradycji w pokoju, pośród demokratycznych społeczeństw”.

- Komisja słucha obaw swoich muzułmanów. Wszyscy nasi obywatele muszą znaleźć w UE otwartą przestrzeń dla pomysłów, dlatego wolność słowa pozostanie jednym z priorytetów Komisji Europejskiej. Jest to podstawowe prawo, ale nie tolerujemy, gdy jest ono wykorzystywane jako usprawiedliwienie dla mowy nienawiści w internecie – czytamy w treści listu Timmermansa.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej twierdzi, że prawie 18% zgłoszonych przypadków mowy nienawiści odnosiło się do muzułmanów. Jednocześnie Frans Timmermans przypomina, że w grudniu 2015 roku mianował koordynatora Komisji ds. Zwalczania nienawiści skierowanej przeciwko muzułmanom.
 
Timmermans zabrał również głos w sprawie zamachów, których dokonywali w Europie islamscy terroryści. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej twierdzi, że „nie oszczędziły one muzułmańskich obywateli”.

- Ataki terrorystyczne popełnione w ciągu ostatnich dziesięcioleci  koncentrowały się w całości na społeczeństwie europejskim i nie oszczędzały naszych muzułmańskich obywateli. Niektóre z ataków miały na celu dalsze podzielenie naszego społeczeństwa [...] Korzenie kulturowe, religijne i humanistyczne Unii Europejskiej zainspirowały i ukształtowały nasze uniwersalne wartości i prawa człowieka. Ponieważ muzułmanie są częścią kultury europejskiej, nigdy nie powinni się martwić o możliwość praktykowania własnej religii.– przekonuje Timmermans.

Pod wpisem Timmermansa na Twitterze, w którym chwali się on treścią listu, błyskawicznie rozpętała się istna burza. Internauci nie szczędzą słów krytyki pod adresem wiczeprzewodniczącego KE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, swiato-podglad.pl, fra.europa.eu

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe tropy ws. śmierci Emila Barchańskiego

Emil Barchański / arch. IPN

  

W najnowszym odcinku programu „Koniec systemu” Dorota Kania wróciła do sprawy śmierci Emila Barchańskiego, w której pojawiły się zupełnie nowe tropy. Prowadzą one do Departamentu I czyli komunistycznego wywiadu. W prowadzonym przez IPN śledztwie został przesłuchany Aleksander Makowski, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który w czasach PRL zajmował się inwigilacją m.in. księdza Franciszka Blachnickiego oraz papieża Jana Pawła II.

Emil Barchański (rocznik 1965) 13 grudnia 1981 roku – po wprowadzeniu stanu wojennego – zaczął prowadzić działalność konspiracyjną w grupie „Piłsudczycy”. 10 lutego 1982 roku wziął udział wraz z Markiem Marciniakiem i Arturem Nieszczerzewiczem w akcji przeciwko pomnikowi Feliksa Dzierżyńskiego. 3 marca 1982 roku został zatrzymany przez SB w drukarni drugiego obiegu podczas druku publikacji Adama Michnika „Będę krzyczał”. Po aresztowaniu był bity i zmuszany do składania fałszywych zeznań. W dniu 17 czerwca 1982 roku miał być wyznaczony kolejny termin rozprawy Tomasza Sokolewicza i Marka Marciniaka, w którym Emil miał zeznawać jako świadek. Na jednej z wcześniejszych rozpraw zeznał: „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać”. Brał udział w manifestacjach patriotycznych 3, 9 i 13 maja 1982 roku. 3 czerwca 1982 roku pojechał na plażę nad Wisłą, gdzie zaginął, a jego ciało odnaleziono dopiero 5 czerwca. Śledztwo w sprawie jego śmierci pierwszy raz umorzono w 1982 roku; kolejny – w latach 90. Sprawą zajął się w 2006 roku pion śledczy IPN – po upływie wielu lat i braku pełnej dokumentacji można jedynie wskazać najbardziej prawdopodobną hipotezę.
 [polecam:https://niezalezna.pl/275356-dorota-kania-ujawnia-dlaczego-zginal-emil-barchanski]

Emil Barchański został aresztowany w stanie wojennym 3 marca 1982 w związku z „profanacją” pomnika Feliksa Dzierżyńskiego – miesiąc wcześniej kilku młodych ludzi (w tym Emil) oblali „Krwawego Feliksa” łatwopalną cieczą i podpalili.
 
W 82 roku byłem działaczem Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej i my zaczęliśmy w grudniu 82 roku wydawać gazetkę pod tytułem "Młodzież" i oczywiście interesowała nas młodzież walcząca i jedną z informacji, która dotarła do nas z Warszawy było zamordowanie Emila Barchańskiego. Chłopak był aresztowany i odpowiadał w sądzie. W sądzie powiedział, że był torturowany, na co sąd zareagował w ten sposób, że w takim razie odracza rozprawę, ale w tej sprawie następnej Emil będzie odpowiadał z wolnej stopy, czyli, że po tej rozprawie został zwolniony do domu. No i okazało się, że tak jakby został zwolniony do domu po to, żeby nie dożył następnej rozprawy, bo nie dożył. Wyłowili go z Wisły.
- wspomina Artur Adamski, opozycjonista, działacz Solidarności Walczącej.

W najnowszym odcinku programu Doroty Kani zwrócono uwagę, że do aresztu, oprócz Emila Barchańskiego trafił także jego kolega, Tomasz Sokolewicz. Jego ojciec, Wojciech Sokolewicz był wówczas znanym prawnikiem, kierownikiem zespołu prawa konstytucyjnego Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Był również kontaktem operacyjnym Departamentu I MSW ps. „Wacław”, a jego oficerem prowadzącym w tym czasie był... Aleksander Makowski.

Po aresztowaniu syna Wojciech Sokolewicz spotkał się z Makowskim, który posługiwał się nazwiskiem Stępiński i poprosił go o ustalenia w sprawie zatrzymania syna.
 
W wydziale dochodzeniowo-śledczym komendy stołecznej pojawił się funkcjonariusz pierwszego departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z pytaniem o bieg tej sprawy i o konsekwencje, jakie grożą przywódcy tej części warszawskiej organizacji, która dokonała profanacji pomnika Dzierżyńskiego. Z relacji kierownictwa tego wydziału wskazywano, że jest on szefem tej organizacji i na pewno z odpowiedzialności karnej z tej sprawy się nie wywinie. Z tych rozmów zostały sporządzone przez funkcjonariusza wywiadu notatki i te notatki o których wspomniałem zostały ujawnione w aktach kontaktu operacyjnego o pseudonimie „Wacław”.
- mówi prokurator Mariusz Rębacz, IPN.
 
Przebieg samego procesu wspomina również mama Emila Barchańskiego:

17 maja w trakcie procesu sądowego jego kolegów Tomka Sokolewicza i Marka Marciniaka. Bohatersko na sprawie sądowej tychże kolegów powiedział do sędziego, że bardzo był bity i zmuszany do fałszywych zeznań. Wówczas pani prokurator młoda blondyneczka wyskoczyła strasznie zdenerwowana i powiedziała "będziesz pięć lat siedział za fałszywe zeznania" a sędzia, młody człowiek spokojnie z uśmiechem na ustach zapytał "a czy mógłbyś powiedzieć, jak ci panowie się nazywali". Emil odpowiedział dowcipnie "ci panowie, jak biją to się nie przedstawiają, ale na pewno bym ich rozpoznał, gdyby mi pokazali tych panów. W każdej chwili, do końca życia, zapamiętam ich twarze.
- wspominała Krystyna Barchańska, mama Emila.
 
Na istotny wątek zwraca uwagę opozycjonistka, działaczka NSZ Kinga Hałacińska.

Po tym jak Emil Barchański wyszedł z aresztu, obiecał swojej mamie, że już więcej polityką zajmować się nie będzie. Miał kłopot z łaciną, miał kłopot z przysposobieniem obronnym, obiecał mamie, że się będzie uczył. Powodem dla którego bardzo często spędzał czas ze swoim sąsiadem Hubertem była nauka i to, że obaj mieli psy. W związku z czym obaj młodzi ludzie bardzo często chodzili razem na spacery. Wydaje się, że osoba, która została podstawiona państwu Barchańskim była bardzo świadomie przemyślana przez Służbę Bezpieczeństwa. Chłopak był młody, posiadał podobne zainteresowania jak Emil, posiadał żonę, dziecko, był wiarygodny.
- mówi Hałacińska.
 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl