Powstańcze wspomnienia druhny Hanny Szczepanowskiej

/ YouTube/blogpressportal

  

„Kiedy padł rozkaz rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, miałam 15 lat. 1 sierpnia pożegnałam się z rodzicami, którzy akt ten potraktowali bez cienia wzruszenia. Po wojnie spytałam matkę, co czuła, gdy żegnała swoją jedynaczkę idącą do Powstania. Powiedziała, że dumę; że dzieci nigdy nie były jej prywatną własnością, więc oddaje je Polsce”. "Gazeta Polska Codziennie" przywołuje wspomnienia Hanny Szczepanowskiej z Powstania Warszawskiego.

„Każdy człowiek, a może szczególnie Polak, jest jakąś niepowtarzalną historią. Czasem myślę, że mój życiorys jest banalny, kiedy indziej słyszę, że powinnam go utrwalić, aby ocalić od zagubienia dzieje polskiej dziewczyny. Może nie o moje losy tu chodzi, lecz o okoliczności temu towarzyszące”. 


„Pochodzę z domu, w którym rodzice i brat uczestniczyli w podziemnej walce od pierwszych dni niemieckiej okupacji. Tak więc atmosfera domowa była dla mnie nakazem, aby od 12. roku życia podjąć walkę z wrogiem w szeregach harcerskich”. 


„Kiedy padł rozkaz rozpoczęcia Powstania, miałam 15 lat. 1 sierpnia pożegnałam się z rodzicami, którzy akt ten potraktowali bez cienia wzruszenia. Po wojnie spytałam matkę, co czuła, gdy żegnała swoją jedynaczkę idącą do Powstania. Powiedziała, że dumę; że dzieci nigdy nie były jej prywatną własnością, więc oddaje je Polsce, kiedy czas tego wymaga”. 


„W Powstaniu byłam w Zawiszakach, w harcerskiej Poczcie Polowej. Czasem roznosiłam listy, czasem je segregowałam, później byłam łącznikiem w poprzek Al. Jerozolimskich (w poprzek były stanowiska polskie, wzdłuż – niemieckie). Pod koniec Powstania obsługiwałam centralę telefoniczną”. 


„W Al. Jerozolimskich na czwartym piętrze mieszkała rodzina oficera, który walczył w II Korpusie – żona, szwagierka i teściowa. Wszystkie trzy panie podczas Powstania przesiedziały w piwnicy oficyny domu, w którym mieszkały. Dozorca miał ich klucze i co rusz donosił im produkty żywnościowe, bo dom był zamożny. Nawet ja się czasem pożywiłam, kiedy przyszłam panie odwiedzić. Kobiety były tak niezorientowane, co się dzieje nad ich głowami, że pewnego razu wpychały mi 2 zł i 80 gr, abym kupiła dla rybek pożywienie w sklepie ZOO na Brackiej, pod numerem 7. Nie byłam w stanie ich przekonać, że ani tego sklepu, ani domu dawno już tam nie ma. Tak więc widać, że obok scen bohaterskich i dramatycznych w Powstaniu można znaleźć sceny humorystyczne”.


„Wracając do powstańczego nastroju, wypada odnotować, że jako powstaniec należę do szczęśliwych wyjątków, ponieważ będąc trzykrotnie w rękach niemieckich, za każdym razem wydostawałam się z wrogich szponów. Trzeci raz był najgroźniejszy, bo zostałam złapana, kiedy szykowałam się do skoku przez Aleje. Szedł atak czołgów wzdłuż Alei i wygarniał ludzi z domów. Prowadzono mnie wraz z ludnością cywilną w kierunku Muzeum Narodowego. Mimo nocy było jasno, bo płonęły już domy po obu stronach Alei. Zbliżając się do Brackiej, skoczyłam w bok, widząc naszą barykadę. I to był ten trzeci, szczęśliwy raz, kiedy wyrwałam się z niemieckich rąk". 


„W moich wspomnieniach staram się odtworzyć te fragmenty, które wydają mi się inne od wszystkich, jakie dotąd spisano i jakie właśnie na mnie wywarły największe wrażenie. Pamiętam więc, kiedy o czwartej nad ranem chłopcy przygotowywali się do wymarszu na pierwszą linię, na ul. Mazowiecką do budynku tzw. Arbeitsamtu. Ustawieni w kolumnie na pl. Napoleona składali meldunek, a potem śpiewali modlitwę. Nigdy nie zapomnę mojego odczucia tej ogromnej siły śpiewu, tej jedności, tej wiary w słuszną sprawę, za którą idą walczyć. Dopiero w takich momentach czuje się do końca siłę wspólnego śpiewu. I myślę, że ten, kto nie śpiewał w atmosferze wielkiej determinacji bojowej, to śpiewa »płasko«. Głębia i siła śpiewu leży w atmosferze zagrożenia i walki o świętą sprawę”.


Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zdrada, o której nie można zapomnieć. 80. rocznica podstępnej napaści Sowietów na Polskę

/ Wikipedia

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

17 września 1939 r. sowiecka armia, łamiąc prawo międzynarodowe i polsko-sowiecki pakt o nieagresji, wkroczyła na tereny II Rzeczypospolitej. Związek Sowiecki wypełnił w ten sposób zobowiązania wobec Niemiec zawarte w traktacie Ribbentrop-Mołotow. Dziś mija dokładnie 80 lat od tamtych tragicznych wydarzeń i z tej okazji w wielu miejscach w kraju odbędą się uroczystości upamiętniające. Również 17 września przypada Światowy Dzień Sybiraka.

17 września 1939 r., o godz. 3 w nocy Wacław Grzybowski, ambasador RP w Rosji Sowieckiej, został wezwany do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie, gdzie Władimir Potiomkin, zastępca Wiaczesława Mołotowa, odczytał mu treść uzgodnionej wcześniej z Niemcami noty.

„Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego (…). Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte między ZSRS a Polską”

– napisano w dokumencie.

W tym samym czasie na całej długości granicy wschodniej Rzeczpospolitej sowiecka armia zajmowała tereny należące do naszego kraju. Dostaliśmy cios, na który nie byliśmy przygotowani. Rozpoczęła się nierówna walka. Wojsko Polskie w obliczu dwóch agresorów było zmuszone wycofać się z Kresów Wschodnich. Ci, którzy zostawali, poddawani byli dotkliwym represjom, które często kończyły się śmiercią.

Tysiące Polaków wyrzucono z domów i nakazano przesiedlenie do Kazachstanu oraz innych podległych Stalinowi republik. Trzon narodowej inteligencji, wojskowi, naukowcy, lekarze, prawnicy mieli zostać poddani całkowitej eksterminacji. Najdobitniejszym przykładem takiego bestialskiego działania jest zbrodnia katyńska – wiosną 1940 r. rozstrzelano co najmniej 21 768 Polaków, w tym ponad 10 tys. oficerów polskiego wojska i policji.

– Do dzisiaj możemy usłyszeć wiele haseł, że 17 września mieliśmy do czynienia z wkroczeniem sowieckiej armii, relatywizuje się to wydarzenie i przedstawia jako mające wyzwolić mniejszości narodowe zamieszkujące Kresy. To błąd. 17 września niczym się nie różnił od 1 września z wyjątkiem agresora. To był atak zbrojny, napaść i w ten sposób trzeba to nazywać

– mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" historyk, publicysta i syn jednego z Żołnierzy Wyklętych Tadeusz Płużański. – Razem z sowiecką armią przyszła zagłada tysięcy Polaków. Grabieże, plądrowania, morderstwa – to zgotował nam Stalin na Wschodzie – dodał.

Aby upamiętnić tamte tragiczne wydarzenia i ich ofiary, dziś w wielu miejscach kraju odbędą się uroczystości rocznicowe.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"


Strefa Wolnego Słowa w hołdzie ofiarom sowieckiej napaści
Już dzisiaj – w 80. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę – o godz. 19 w warszawskim klubie Palladium odbędzie się koncert zatytułowany „Bardowie Wolności”. Wystąpią m.in. Jan Pietrzak, Norbert „Smoła” Smoliński, Natalia Niemen, Paweł Piekarczyk, Leszek Czajkowski i Renata Przemyk, Ludmiła Małecka, Dariusz Malejonek. Imprezę honorowym patronatem objął prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Wstęp wolny. Serdecznie zapraszamy!
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl