W zeszłym tygodniu Maciej Hamankiewicz podczas spotkania z głodującymi lekarzami poinformował, że Naczelna Rada Lekarska zwróciła się do międzynarodowych organizacji ws. protestu rezydentów, aby wywarły presję na polski rząd, żeby zechciał rozmawiać z lekarzami. Zwrócono się do 31 izb lekarskich m.in. z Austrii, Bułgarii i Czech. Na skutek tej decyzji z członkostwa w NRL zrezygnował minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Po skargach za granicę, przyszła pora na ulicę. Dziś w Warszawie przedstawiciele PZM spotkali się, by rozmawiać o sytuacji w związku z trwającym protestem rezydentów; po spotkaniu zapowiedziano rozszerzenie protestu na inne zawody medyczne.

Porozumienie Zawodów Medycznych przejmuje protest głodowy Porozumienia Rezydentów i przekształca w protest głodowy Porozumienia Zawodów Medycznych. Ten protest rozszerza się od dnia dzisiejszego na cały kraj

– zakomunikował dziennikarzom Tomasz Dybek.

Skomentował to minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł.

Ze zdziwieniem przyjmuję, że nie słucha się, co mówi rząd - zwiększyliśmy nakłady na ochronę zdrowia i będziemy je zwiększać. Zwiększamy wynagrodzenia, pielęgniarki dostają coraz więcej, ratownicy, teraz rezydenci. Chcemy rozmawiać i wspólnie ustalać, jakie powinny być kolejne działania

– powiedział.

Tym samym sprawdzają się zapowiedzi, które mogliśmy usłyszeć dzisiaj z ust wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL, Jarosława Bilińskiego.

Mamy informacje, że co najmniej w trzech miastach ruszą kolejne protesty głodowe. Prawdopodobnie protest w formie głodówki rozleje się na cały kraj

– mówił.

Taki ruch przewidział również dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie dr Jarosław Rosłon – dokładnie ten sam, który oferuje rezydentom 100 zł za godzinę, za dyżur 24-godzinny. Takich dyżurów rezydenci mogą wziąć 6-7 w miesiącu, ale pomimo tego, chętnych brak.

Podwyżki dla rezydentów skończą się tym, że zaraz ustawią się w kolejce inne zawody medyczne

– przewidywał kilka dni temu.

Ciekawe czy tym razem "apolityczny" protest medyków wesprą ci sami "niezależni" artyści oraz politycy.