W programie „Gość Wiadomości” Mazurek mówił m.in. o proteście rezydentów prowadzonym w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Lekarze domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

Odnosząc się do postulatów płacowych lekarzy rzecznik zwróciła uwagę, że „wszystkie osoby, które pracują, a także renciści i emeryci, chciałyby mieć większe wynagrodzenia, większe emerytury i większe renty, ale my dzielimy tym, co mamy”.

Uszczelniliśmy system VAT-owski, dzięki temu mamy więcej pieniędzy i krajemy tak, jak materiału staje 
– powiedziała. Podkreśliła też, że służba zdrowia została już w tym roku dofinansowana kwotą 8 mld złotych, a w przyszłym roku będzie to 6 miliardów. 

Ja bym jednak chciała się zwrócić, zaapelować do opozycji, aby nie eskalowała konfliktów i napięć związanych z rezydentami, bo przypomnę, że w 2007 roku nikt inny, tylko Ewa Kopacz mówiła o tym, że systemu służby zdrowia nie reformuje się wyłącznie na podwyżkach lekarzy. Bartosz Arłukowicz w 2012 roku mówił, kiedy lekarze chcieli podwyżek, że to jest tylko eskalacja żądań, a dzisiaj chodzą i wspierają
– mówiła Beata Mazurek.

Rzecznik PiS zaznaczyła również, że rozwiązanie problemów w służbie zdrowia wymaga dobrej woli i porozumienia dwóch stron. Dodała też, że  nie da się przeprowadzić zmian w ciągu kilku dni, a protestujący lekarze dostali konkretną propozycję.