W rozmowie z PAP Tadeusz Płużański podkreślił, jak ważna jest pamięć o "polskich bohaterach, żołnierzach, dowódcach, a także o polskich niepodległościowcach, którzy walczyli z niemieckim okupantem, a później nie złożyli broni przed okupantem sowieckim".

Sowieci i kolaborujący z nimi komuniści mieli jeden plan – chcieli po prostu pozbyć się tych ludzi, często urządzali różne procesy, które były de facto farsą wymiaru sprawiedliwości. Chodziło o to, żeby ich wyeliminować. Trzeba było tych ludzi jeszcze schować, gdzieś ukryć w ziemi, tak żeby żaden ślad po nich nigdy nie pozostał, żeby nie można było do nich nigdy dotrzeć – przypomniał ich tragiczną historię.

Według prezesa Fundacji "Łączka" cała Polska jest "usłana takimi bezimiennymi dołami śmierci. Ci ludzie nie mieli ani pogrzebów, ani pochówków, byli po prostu barbarzyńsko wyrzucani do wykopanych wcześniej dołów. Dokładnie tak jak w Katyniu" – zdaniem Płużańskiego miejscem pod tym względem najbardziej charakterystycznym jest warszawska Łączka.

Udało się już szczęśliwie po latach wydobyć naszych żołnierzy niepodległościowych. Teraz trwa proces identyfikacji. Następnie szczątki ofiar powinny zostać pochowane w wielkim panteonie narodowym – mówił Płużański.

Plan zbudowania takiego panteonu narodowego istnieje już od kilku lat. Płużański wyobraża go sobie jako "zbliżony do Cmentarza Orląt Lwowskich". Według niego powinno to być miejsce "piękne, dostojne i godne".

Dzisiaj uważamy Żołnierzy Wyklętych za bohaterów narodowych i trzeba zrobić wyjątkową oprawę, jeżeli chodzi o pochówek i wygląd takiego miejsca. Naszym obowiązkiem jest to, żeby ich wszystkich – a to są dziesiątki tysięcy ludzi – wydobyć. Nie tylko z takich dołów śmierci w Warszawie, ale na terenie całego kraju. Myślę, że jesteśmy to winni tym, którzy walczyli o wolną Polskę, i ich rodzinom. Tym bohaterom należy się nasz szacunek, nasza pamięć. Żeby Polska była krajem normalnym, to musimy się uporać z tą tragiczną przeszłością – podkreślił prezes Fundacji "Łączka".