Wczoraj przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawali były dominikanin a prywatnie przyjaciel małżeństwa P., Jacek Krzysztofowicz, oraz była dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuta Misiewicz.

W TVP Info gościli wczoraj członkowie komisji śledczej - Tomasz Rzymkowski (Kukiz '15) i Jarosław Krajewski (PiS). Krajewski ocenił, że były przeor "to istotny świadek", a Rzymkowski dodał że, podczas jego zeznań pojawiły się "nowe, bardzo istotne wątki".

Rzymkowski powiedział, że po raz pierwszy świadek poinformował komisję, że Marcin P. był zastraszany bronią palną.

To jest bardzo ciekawy wątek pokazujący to, do czego komisja doszła już dużo wcześniej w formie tezy badawczej - tj. o powiązaniu ze zorganizowaną przestępczością trójmiejską

– powiedział Rzymkowski i przypomniał, że Marcin P. "na własną prośbę poszedł do celi pojedynczej, gdzie nie ma kontaktu z żadną inną osobą".

Członkowie komisji byli też pytani o to, dlaczego służby specjalne dokonały tak późno przeszukania firmy Amber Gold. W ocenie Rzymkowskiego "to był parasol ochronny rozłożony przez służby".

Jeśli popatrzymy na działania służb - jest to niczym nieuzasadnione

- powiedział poseł Kukiz'15 i podkreślił także, że do niewyjaśnionych wątków dochodzą jeszcze kwestie samych podsłuchów.

Te rozmowy wskazują, że osoby podsłuchiwane wiedziały o tym, że są podsłuchiwane

- ocenił. Jak mówił, "podsłuchy zostały założone po 25 lipca, a notatka do najważniejszych osób w państwie (informująca o aferze) jest wysłana 25 maja".

Odnosząc się do zeznań księgowej Amber Gold poseł Kukiz'15 powiedział, że jest "to kuriozalna sytuacja", by "osoba, która jest główną księgową (…) nie dostała żadnych zarzutów".

Dzisiaj padły brzemienne słowa: że była słupem

- powiedział Rzymkowski i podkreślił, że "ta osoba brała pełną odpowiedzialność za kwestie finansowe" Amber Gold.

W opinii Krajewskiego, księgowa, "kiedy ustaliła, że istnieją nieprawidłowości dotyczące zakupów kruszców przez Amber Gold, powinna zażądać informacji od Marcina P., a jeśli ich nie otrzymała - powinna powiadomić prokuraturę".

Podobnego zdania był Rzymkowski, który powiedział, że księgowa "nie miała powodów by ufać małżeństwu P.".

Dla mnie jest to absolutnie niezrozumiałe i nie daję wiary w zeznania świadka, który biorąc pełną odpowiedzialność za sprawy związane z rachunkowością w podmiocie w którym pracuje, świadomie nie wnika w te sprawy i ufa bezrefleksyjnie w to, co przedstawia Marcin i Katarzyna P.; a kiedy już wiedze posiada, nie zrobi z nią właściwego użytku

- mówił Rzymkowski.

Jak dodał, podejrzewa, "była ona osobą dogadaną z państwem P., na to, by firmowała to (wszystko) swoją twarzą, przy jednoczesnej gwarancji absolutnej bezkarności".

Na pytanie o najbliższe plany prac komisji, Krajewski powiedział, że: "jeszcze przed nami kilkudziesięciu świadków, również tych związanych ze służbami specjalnymi i policją".

Na koniec, myślę, że ostatnim świadkiem pewnie będzie były premier Donald Tusk

- dodał poseł PiS.