Marzena K. domaga się odszkodowania z publicznej kasy za „wadliwą decyzję administracyjną” wydaną w sprawie nieruchomości w centrum miasta, do której roszczenia wcześniej nabyła. Takich spraw wytoczyła w sumie cztery, żąda w nich ok. 35 mln zł odszkodowania.

Sprawa, która toczyła się w środę przed Sądem Okręgowym w Warszawie, dotyczy nabycia roszczeń do własności nieruchomości przy ul. Puławskiej, w centrum Warszawy. To 31 lokali, które począwszy od lat 70., były sprzedane lokatorom kamienic. Tyle tylko, że przy czynnościach nie uwzględniono wcześniejszych właścicieli, których roszczenia K. odkupiła od handlarza roszczeniami za 20 tys. zł. Teraz była urzędniczka domaga się ponad 15 mln zł od państwa.

Sąd na rozprawie zdecydował o zawieszeniu tego postępowania na wniosek pełnomocnika Marzeny K. Według prawnika reprezentującego urzędniczkę dla rozpatrzenia tej sprawy będzie miała znaczenie uchwała Sądu Najwyższego, który ma rozstrzygnąć, czy źródłem szkody właścicieli lokali był dekret Bieruta, czy też późniejsze decyzje o sprzedaży lokali.

Prokuratoria Generalna wnosi o oddalenie powództwa i uznanie, że powódka narusza zasady współżycia społecznego. Jej roszczenie przedawniło się w 2002 r. Prokuratoria Generalna rozważa zaskarżenie decyzji sądu o zawieszeniu procesu przed SO.

Jednocześnie wczoraj zarzuty korupcyjne usłyszało pięć osób związanych z dziką reprywatyzacją, w tym Marzena K.

Cały tekst w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”