Wczoraj wieczorem szef rządu Katalonii Carles Puigdemont zwrócił się do katalońskiego parlamentu o mandat do ogłoszenia niepodległości. Jednocześnie zaproponował deputowanym zawieszenie skutków deklaracji niepodległości i rozpoczęcie rozmów z rządem Hiszpanii. Rząd w Madrycie uznał tę decyzję za niedopuszczalną, a w katalońskim parlamencie skrytykowali ją politycy opozycji.

Dziś ponownie Komisja Europejska zaapelowała o podjęcie dialogu między władzami w Madrycie a separatystami z Katalonii. KE powtórzyło swoje stanowisko ws. tego, że jest to „wewnętrzna sprawa Hiszpanii”. Wieczorem, wbrew stanowisku rządu Hiszpanii, Katalonia może ogłosić niepodległość.

Wczoraj sprawię skomentował Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. Co interesujące, zaprezentował siebie nie jako Polaka, ale... „przedstawiciela mniejszości etnicznej”.

Ja mam wystarczająco dużo empatii w sobie, też jako przedstawiciel mniejszości etnicznej, jako Kaszuba, z moimi doświadczeniami polskimi. Wiem, co znaczy takie dążenie do niepodległości, ale równocześnie też wiem, co ważne jest i dla Hiszpanii, i dla Europy, i utrzymanie jedności wydaje się tutaj priorytetem
– stwierdził.

Jego słowa, a zwłaszcza pierwsza część wypowiedzi, mogą wprawić Polaków w osłupienie. Oburzenia na deklarację Tuska nie kryją internauci:

To nie pierwszy raz, kiedy Tusk odcina się od bycia Polakiem.

Jestem nie tylko obywatelem Gdańska, ale również Kaszubem. Co oznacza, że jestem częścią mniejszości narodowej. Jest to około 300 tysięcy osób z ich własnym językiem, z ich zwyczajami 
– tak Donald Tusk prezentował siebie w oficjalnym wywiadzie dla telewizji Rady Europejskiej, opublikowanym na kilka dni przed objęciem przez niego stanowiska przewodniczącego.