Podgryzanie Schetyny. „Młode wilki” coraz bardziej naskakują na lidera PO

Grzegorz Schetyna / fot. Łukasz Szełemej/Gazeta Polska

  

Na początku roku Grzegorz Schetyna, jak stary basior stwierdził, że „młode wilki” w PO już nie skaczą i mają stępione kły. Jak widać po ostatnich tarciach w Platformie, przywódca watahy był w błędzie. Najpierw na wymianę ciosów poszedł z nim Borys Budka, a teraz Joanna Mucha stwierdziła, że nowy plan dla partii napiszą 40-latkowie.

"Młodymi wilkami" zwykło określać się w Platformie Obywatelskiej grupę posłów związanych z frakcją Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Należą do nich m.in. Borys Budka, Joanna Mucha, Arkadiusz Myrcha, Kinga Gajewska, Sławomir Nitras, Rafał Trzaskowski i Agnieszka Pomaska. Między "młodymi wilkami" a przewodniczym partii, Grzegorzem Schetyną dochodziło do tarć, zwłaszcza w końcowej fazie puczu sejmowego, na przełomie grudnia 2016 i stycznia 2017 r. "Młode wilki" chciały kontynuować okupowanie sali sejmowej, wbrew decyzji Schetyny. Pojawiły się potem spekulacje, że za karę młodzi posłowie zostaną oddelegowani do walki w wyborach samorządowych.

Sam Schetyna przekonywał w lutym 2017 r., że

"młode wilki" już nie skaczą, a ich kły zostały stępione.

CZYTAJ WIĘCEJ: Schetyna stępił kły młodym wilkom z PO

Widać jednak, że tarcia między działaczami PO trwają w najlepsze. Niedawno obserwowaliśmy wymianę ciosów na linii Schetyna-Budka. Najpierw przewodniczący PO pokpiwał sobie z Borysa Budki w radiowej "Trójce", ale później, wskazywany na następcę Schetyny Budka odwinął mu się na łamach "Super Expressu".

CZYTAJ WIĘCEJ: W Platformie źle się dzieje, ale żeby Schetyna tak ośmieszał Budkę...

CZYTAJ WIĘCEJ: To już jawna wojna. Budka "odwinął się" Schetynie

Teraz do walki o prymat w stadzie stanęła Joanna Mucha. Posłanka PO przedstawiła konieczność stworzenia planu na przyszłość, w którym pierwsze skrzypce odegrają obecni 40-latkowie.

Jest dzisiaj konieczność, żeby określić plan na kolejne 25 lat. To nasze pokolenie, pokolenie czterdziestolatków, powinno wziąć na siebie trud przygotowania takiego planu, programu i przekonania Polaków do jego realizacji

- stwierdziła Mucha. Zarysy planu przedstawić chce liderom opozycji, a dziś zapoznała z nim Grzegorza Schetynę.

Posłanka stwierdziła, że szef Platformy przyjął propozycję "z dużym zainteresowaniem" i jeszcze raz ma się z nim spotkać w tej sprawie jutro.

Bardziej oceniłbym go jako wizję, pewnego rodzaju spojrzenie na przyszłość

 - skomentował plan przewodniczący PO, jednak wiele wyjaśnia reakcja na inicjatywę byłej ministry sportu przewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy, Sławomira Neumanna.

Nie wiem co pani poseł Mucha robiła w ostatnich miesiącach, poza pisaniem książki, być może teraz kolejnej książki

 - powiedział Neumann dziennikarzom w Sejmie.

Przypomniał, że w październiku zeszłego roku Platforma przyjęła na konwencji w Gdańsku nową deklarację programową.

Jest zawieszona na stronie Platformy, można się z nią zapoznać. Jak już pani poseł Mucha ma z tym problem, to mogę wskazać miejsce

 - dodał szef klubu PO, po czym zaznaczył, że z planem Muchy zapozna się. Dlaczego?

Bo może jakieś ciekawe jedno, czy dwa przemyślania tam będą. Natomiast program partii tworzy się w oparciu o ekspertów, o duże zespoły ludzi, którzy pracują i przewidują też konsekwencje też poszczególnych działań

- skwitował Neumann.

PO pozostaje w sondażach liderem partii opozycyjnych, zdobywając niemal połowę mniejsze poparcie niż Prawo i Sprawiedliwość. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Nowy sondaż. PiS prawie dwukrotnie silniejszy do Platformy

Schetyna, pytany o propozycję Muchy uznał, że to "ciekawy materiał".

Bardziej oceniłbym go jako wizję, pewnego rodzaju spojrzenie na przyszłość. To taki zarys programu. Przekażemy go do komisji programowej, bo przygotowujemy program na 21 października

- podkreślił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Historyk z Niemiec w oparach absurdu. Nie chce pomnika polskich ofiar nazizmu, bo... rządzi PiS

Zdjęcie ilustracyjne / By nieznany - Stanislaw Kopf (1994) 63 dni, Warszawa: Wydawn. Bellona ISBN 978-8311082939Rzeczpospolita Nr 178, 2004http://www.warsawuprising.com/photos.htmhttp://web.archive.org/web/20040307060810/http://wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/niemcy%20_w_powst

  

- Polska rządzona przez Prawo i Sprawiedliwość chce "znacjonalizować" pamięć, z której wynika, że to Polacy są ofiarami wojny - w tak niedorzeczny sposób prof. Michael Wildt z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie odniósł się do pomysłu wzniesienia w stolicy Niemiec pomnika poświęconego polskim ofiarom nazizmu.

Wielu niemieckich polityków poparło projekt uczczenia polskich ofiar nazizmu, poprzez wzniesienie pomnika. Wśród entuzjastów tego pomysłu są m.in. Wolfgang Schaeuble, szef Bundestagu oraz minister spraw zagranicznych Haiko Maas.

Mimo poparcia czołowych niemieckich polityków, sceptycznie do inicjatywy odnieśli się historycy. Według niemieckich badaczy dziejów II wojny światowej, projekt wzniesienia pomnika Polakom może być uznany za pomijanie innych ofiar niemieckich zbrodni, a także ograniczy się jedynie do symboli.

Na ten temat odbyła się debata w Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie.

- Naszym celem nie może być pomnik. Potrzebujemy miejsca, które będzie informować o różnych aspektach wojny (na wschodzie) i różnych grupach ofiar

- powiedział były dyrektor Muzeum Niemiecko-Rosyjskiego Berlin-Karlshorst Peter Jahn, który jest zwolennikiem upamiętnienia w takiej właśnie formie ofiar niemieckich zbrodni.

Inny niemiecki historyk, prof. Martin Aust uważa, że wyłącznie "stworzenie miejsca pamięci i dokumentacji pozwoli jednocześnie na oddanie czci ofiarom, jak i na historyczną edukacje o tym, jak wyglądała niemiecka wojna na wyniszczenie na wschodzie Europy". - Z jednej strony chodzi o upamiętnienie ofiar i empatię, a z drugiej o spojrzenie na czyny naszych przodków - ocenił profesor Aust, cytowany przez portal dw.com.

Z kolei prof. Michael Wildt z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie uważa, że entuzjazm prominentnych niemieckich polityków ws. wzniesienia pomnika polskim ofiarom nazizmu wynika nie tylko z chęci uczczenia tychże ofiar, ale także jest „politycznym ustępstwem wobec ważnego kraju europejskiego, jakim jest Polska”.

Według Wildta Polska rządzona przez Prawo i Sprawiedliwość chce "znacjonalizować" pamięć, z której wynika, że to Polacy są ofiarami.

- Mamy do czynienia z polityczną instrumentalizacją debaty

- ocenił prof. Michael Wildt i zastanawiał się także, „jaki napis miałby się znaleźć na pomniku?”

- Były nie tylko polskie ofiary, ale i polscy sprawcy, jak na przykład w Jedwabnym. Jeśli damy się wciągnąć w nacjonalizację narracji, jaką prowadzi PiS, nie będziemy w stanie ukazać i udokumentować historii. Istnieją złożone zależności, których nie da się opisać w pięciu linijkach na pomniku

- powiedział Wildt.

- mówił.

Apel o wzniesienie pomnika polskim ofiarom nazizmu wystosowali dwa lata temu niemieccy politycy i historycy, a inicjatorem projekty był architekt Florian Mausbach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl