O wyzwaniach stojących przed ruchem hospicyjnym dyskutowano w Radomiu podczas X Ogólnopolskiej Konferencji Wolontariatu Hospicyjnego. Organizator spotkania, ks. Marek Kujawski, duszpasterz radomskiego Hospicjum Królowej Apostołów, zwracał uwagę, że brakuje zarówno wolontariuszy medycznych, jak i niemedycznych.

Wolontariat „się sypie”, ponieważ „sypie się” rodzina

- zauważył ks. Kujawski w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Doktor Jolanta Stokłosa przedstawiła informacje, z których wynika, że w całej Polsce działają 153 hospicja prowadzone przez organizacje pozarządowe, z których tylko 11 to - tak jak radomska placówka - hospicja domowe, gdzie chory przebywa wśród bliskich, a wolontariusze przyjeżdżają do jego domu. Pani doktor zbadała sytuację w 57 hospicjach i okazuje się, że aż w 21 z nich nie ma wolontariuszy medycznych, czyli lekarzy i pielęgniarek. Często jest też tak, że jeden lekarz posługuje w czterech placówkach. Hospicja z ochotą przyjęłyby też pomoc większej grupy wolontariuszy niemedycznych, którzy opiekują się krewnymi chorej osoby - czytamy w gazecie.

Jak informuje "Nasz Dziennik", jednocześnie w Polsce jest obserwowany w ostatnich latach dynamiczny rozwój komercyjnych placówek świadczących usługi w zakresie opieki długoterminowej, rehabilitacyjnej, paliatywnej. W 2006 roku było ich 30, a w 2017 jest ich już ponad 260. To jednak często instytucje działające zupełnie inaczej niż hospicja.