Według Danielsa, prezydent USA tak bardzo docenia Polskę i Polaków, ponieważ szanuje wszystkich, którzy walczą o wolność i demokrację, a osoby, które na zaproszenie Danielsa przyjeżdżają regularnie do Polski zauważają, że demokracja w Polsce w żaden sposób nie jest zagrożona, wbrew medialnej narracji lansowanej przez środowiska liberalne.

W dalszej części programu gość Michała Rachonia odniósł się również do kwestii kryzysu migracyjnego. Podkreślił, że otwarcie granic dla osób bez dokumentów, „które powodują zamachy” w konsekwencji doprowadzi do sytuacji, w której ludzie powiedzą „stop”.

Oficjalny życiorys Danielsa wygląda imponująco, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że ma on 31 lat (wygląda na więcej). Poważny, dobrze zbudowany, zapewne przystojny. Jak czytamy w CV, „potomek polsko-żydowskiej rodziny zamordowanej podczas Holocaustu”. Urodził się w Londynie, wyemigrował do Izraela, tam służył w jednostce spadochroniarzy Sił Obronnych Izraela. Skończył w randze sierżanta. Z wojska trafił do Knesetu, był szefem sztabu wicemarszałka i doradcą wiceministra obrony i ambasadora Izraela w USA. Doradzał politykom z USA, Izraela i Europy, a „The Jerusalem Post” pisał o nim jako o „najbliższym Trumpa obywatelu Izraela”. Od początku stawiał na obecnego prezydenta USA jako zwycięzcę wyborów. Dbał o jego wizerunek m.in. w Izraelu.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Żydowski łącznik. Doświadczony gracz. Sylwetka Jonny’ego Danielsa