Aby awans stał się faktem, Polska musi dziś wygrać i liczyć na to, że mecz Danii z Czarnogórą zakończy się remisem. O zwycięstwo nie będzie łatwo. Ormianie sprawili nam mnóstwo problemów w poprzednim październikowym meczu. Choć Biało-Czerwoni byli zdecydowanymi faworytami, wygraną zapewnili sobie dopiero w doliczonym czasie gry.

Podróż do Armenii przebiegła bez problemów. Jedynymi utrudnieniami były żmudna kontrola paszportowa i droga z lotniska do hotelu. Kiedy reprezentacja gra na terenie Unii Europejskiej, odprawa zajmuje kilka minut, tutaj, w Armenii, trwało to blisko pół godziny. Podróż z lotniska do hotelu zajęła godzinę, mimo że lotnisko położone jest zaledwie 10 km od centrum miasta, a Polacy byli eskortowani przez miejscową policję. Przyjazd Biało-Czerwonych jest w Armenii dużym wydarzeniem, choć nikt nie daje drużynie gospodarzy żadnych szans. Miejscowi bukmacherzy zwycięstwo Ormian obstawiają ponad 11:1. Postawienie na wygraną naszych jest kiepskim interesem. Za każdego postawionego drama (jednostka monetarna w Armenii) można dostać tylko 1,3 drama.

Przed hotelem Radisson Blu na Polaków czekało kilkunastu kibiców z Polski. Największe zainteresowanie wzbudzał oczywiście Robert Lewandowski. Polacy wjechali jednak do hotelu tylnym wjazdem. Niechętnie pozowali do zdjęć. Wyjątek zrobił Adam Nawałka, który wyszedł z hotelu i chętnie pozował do zdjęć. Na Polaków czekało też sporo Ormian. Miejscowi nie mają żadnego problemu z wymienieniem nazwisk największych gwiazd naszej kadry.

Jednym z kibiców był Asem Owsepjan. To Ormianin, który w latach 90. przyjechał do Polski i zakochał się w Polce. Na stałe mieszka w Warszawie. Meczu z Armenią nie mógł sobie odpuścić.

– Zabrałem z Polski dzieci i przyjechaliśmy zobaczyć Lewandowskiego. Moje serce będzie jutro rozdarte. W pierwszej połowie będę kibicował Polakom, a w drugiej Armenii – mówił z uśmiechem.

Ważną zmianą w porównaniu z poprzednim zgrupowaniem jest obecność w składzie Grzegorza Krychowiaka. 27-letni pomocnik nie dostał powołania, bo nie miał miejsca w PSG. Dopiero po transferze na Wyspy Brytyjskie odzyskał miejsce w składzie i zaufanie Nawałki.

– To była słuszna decyzja, że trener mnie nie powołał. Potrzebowałem regularnej gry i przede wszystkim czasu na to, żeby dopiąć szczegóły mojego transferu do West Bromwich Albion – powiedział piłkarz, dla którego Nawałka zarezerwował już miejsce w środku pola.

Wszystko wskazuje na to, że Polacy zagrają trójką środkowych pomocników. Oprócz Krychowiaka nominację do podstawowego składu powinni dostać Piotr Zieliński i Karol Linetty lub Krzysztof Mączyński. Jedynym wysuniętym napastnikiem będzie Robert Lewandowski.

Mecz Armenia - Polska rozpocznie się dzisiaj o godzinie 18.00