O Januszu K. pisaliśmy wielokrotnie, bo to wyjątkowo bulwersujący przypadek.

Skandal z udziałem sędziego, w przeszłości nawet przewodniczącego wydziału karnego Sądu Rejonowego w Kościerzynie, wybuchł w 2008 r., gdy policjanci z Gdańska zatrzymali skorumpowanego prawnika. Zeznania przeciwko niemu złożył biznesmen, który od lat wręczał mu łapówki. Janusz K. był jednak zbyt pazerny i domagał się kolejnych „kopert”. Posunął się nawet do gróźb, gdy przedsiębiorca twierdził, że nie ma pieniędzy.

Dowodem przeciwko niemu były m.in. nagrania, które nie pozostawiały wątpliwości. Po uchyleniu immunitetu Janusz K. usłyszał zarzuty, a w późniejszym akcie oskarżenia stwierdzono, że wziął łapówki na łączną kwotę 140 tys. zł. Przyjmował nie tylko gotówkę, ale połakomił się nawet na korzystanie z luksusowego auta czy… półmisek ryby w galarecie!

Sprawa niby była oczywista, a mimo to proces Janusza K. trwał aż sześć lat. W tym czasie mężczyzna cały czas pozostawał sędzią, choć zawieszonym w czynnościach i otrzymującym obniżone pobory. W 2016 r. uznano go za winnego (w powtórnym procesie) i skazano na pięć lat pozbawienia wolności. To orzeczenie zaskarżono, a akta trafiły do Sądu Okręgowego w Koszalinie, który wydał wyrok pod koniec kwietnia br. Potwierdził, że Janusz K. brał łapówki, choć karę złagodził. Odsiadkę skrócono o rok. To orzeczenie jest prawomocne.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Nadzwyczajna kasta” może wszystko! Takiej historii jeszcze nie słyszeliście

Od wyroku minęło niemal pół roku, a Janusz K. nadal nie siedzi w więzieniu.

"Przed domem Janusza K. policjantów można spotkać każdego dnia. Posterunek mają zaledwie kilkaset metrów dalej. Ale nie mogą go namierzyć. 8 września sędzia miał się stawić w areszcie w Starogardzie Gdańskim. Przepadł bez śladu" - pisze serwis polsatnews.pl.

 

- Czekamy na orzeczenie sądu, jeżeli chodzi o wydanie listu gończego - poinformował Piotr Kwieciński, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie.

Nie jest wykluczone, że za Januszem K. rozesłany zostanie również Europejski Nakaz Aresztowania, jeśli pojawią się informacje, że uciekł poza granice Polski.