Obawiam się, że po niedzielnych wydarzeniach woli do dialogu ze strony obecnych władz Katalonii, które w tak zdecydowany sposób dążyły do referendum, może nie być 

- mówiła ekspertka z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

Możliwie najlepszym politycznie rozwiązaniem sytuacji w Hiszpanii nazwała "jak najszybsze rozpisanie legalnych wyborów do regionalnego parlamentu, przeprowadzonych absolutnie zgodnie z wszelkimi przepisami prawa, w których mieszkańcy Katalonii mogliby się opowiedzieć za programami ugrupowań, które albo popierają, albo nie popierają" niepodległości tego regionu autonomicznego.

Zdaniem Myśliwiec teraz rozwój sytuacji będzie w pełni zależał od postępowania władz regionalnych, które "wyraźnie zapowiedziały ogłoszenie niepodległości".

Podejrzewam, że najpóźniej jutro będziemy tego świadkami, bo władze regionalne już zapowiedziały, że jutro zbierze się kataloński parlament.

- dodała ekspertka.

Ogłoszenie niepodległości nie jest nielegalne z punktu widzenia prawa międzynarodowego, ale jest nielegalne z punktu widzenia prawa hiszpańskiego. Pozostaje pytanie - czy jakiekolwiek państwo na świecie Katalonię uzna, jak zareaguje Madryt i czy ta reakcja znowu nie będzie brutalna

- wyjasniła.

Myśliwiec wśród "najbardziej czarnych scenariuszy" wymieniła rozwiązania przewidziane w dwóch artykułach hiszpańskiej konstytucji. Jeden z nich to "art. 8, według którego na straży integralności terytorialnej państwa stoi armia".

Byłby to scenariusz czarny, brutalny, aczkolwiek jest on możliwy 

- oceniła.

Przywołując z kolei art. 155 ustawy zasadniczej, powiedziała:

Jeżeli władze wspólnoty autonomicznej złamią przepisy konstytucji, a ewidentnie z tym mamy do czynienia, a także nie będą przestrzegały prawa zawartego w innych ustawach, a miało tu miejsce np. naruszenie ustawy o różnych formach referendum, to po uprzednim napomnieniu prezydenta wspólnoty autonomicznej, co także już zostało przez Madryt zrealizowane, rząd centralny może podjąć środki konieczne do ustabilizowania sytuacji.

Ekspertka tłumaczyła, że jest to "bardzo enigmatyczny zapis" i jego znaczenie "będzie zależało tylko i wyłącznie od  Mariano Rajoya". - Jeżeli uzna on za stosowne użycie jakiegoś przymusu bezpośredniego, to i z tym możemy mieć do czynienia - powiedziała Myśliwiec. W rozmowie podkreśliła jednak, że "zarówno do Katalończyków, jak i do Hiszpanów czuje dużą dozę sympatii" i ma nadzieję, że sytuacja zostanie rozwiązana w inny sposób.

W niedzielę w Barcelonie doszło do zamieszek. Katalończycy opowiadający się za przeprowadzeniem kontestowanego przez Madryt referendum ws. niepodległości tego regionu Hiszpanii bronili lokali wyborczych. A policjanci nie chcieli dopuścić do głosowania.

Podczas referendum wysłane przez Madryt służby porządkowe przy użyciu siły próbowały zablokować plebiscyt. W efekcie konfrontacji z jego zwolennikami rannych zostało blisko 900 osób.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nie stygną emocje w Katalonii. Interweniuje policja, doszło do przepychanek - WIDEO

Dziś w Barcelonie niemal 300 tys. osób wzięło udział w demonstracjach przeciw przemocy stosowanej przez policjantów podczas niedzielnego referendum niepodległościowego. Zwolennicy niepodległości regionu wzięli udział w 30 protestach w całej Katalonii.

CZYTAJ WIĘCEJ: Demonstracje w Barcelonie przeciwko przemocy policjantów