W przemówieniu wygłoszonym w Moguncji z okazji 27. rocznicy zjednoczenia Niemiec Steinmeier powiedział, że jedność kraju stała się "polityczną codziennością", a "wielki mur przedzielający nasz kraj znikł".

Zdaniem prezydenta wybory parlamentarne 24 września pokazały jednak, że w Niemczech powstały nowe mury - "mniej widoczne, pozbawione drutu kolczastego i strefy ostrzału, lecz stanowiące przeszkodę w budowaniu wspólnoty".

Steinmeier przyznał, że tematem, który "wstrząsnął" Niemcami, była dyskusja o migracji.

To, co dla jednych jest humanitarnym kategorycznym imperatywem, dla innych jest rzekomą zdradą własnego narodu. Spór o migrację nie powinien odbywać się na płaszczyźnie moralnej, lecz powinien uwzględniać konkretne możliwości Niemiec – zauważył.

W tym kontekście Steinmeier podkreślił, że możliwości przyjmowania przez Niemcy migrantów są ograniczone.

Niemcy będą w stanie pomóc osobom prześladowanym z powodów politycznych tylko wtedy, gdy odzyskają zdolność odróżniania prześladowanych politycznie od osób uciekających przed biedą i niedostatkiem.  To nie to samo – zastrzegł dodając, że migranci zarobkowi nie mają nieograniczonego prawa do pomocy.