Adam Bodnar "powziął wątpliwości, czy w postępowaniu przed Komisją w pełni przestrzegane są gwarancje ochrony praw procesowych uczestników postępowania przed Komisją".

Najczęściej pojawiającym się zarzutem są zastrzeżenia co do braku bezstronności członków Komisji, mającego się przejawiać m.in.: w publicznym przesądzaniu o fakcie naruszenia prawa przez uczestników postępowania jeszcze przed jego zakończeniem

– informuje RPO i dodaje, że wśród zarzutów pojawiają się jeszcze m.in. sugerowanie udziału w zorganizowanym związku przestępczym.

Zdaniem Bodnara "zarzuty te dotyczą wprost naruszenia zasady rzetelności (uczciwości, sprawiedliwości) proceduralnej, umocowanej w Konstytucji".

Rzecznik dodał od siebie, że wyjaśnień wymaga także "praktyka stosowania przez Komisję niektórych, niejasnych bądź ogólnych, rozwiązań ustawowych oraz m.in.  jakiego rodzaju kryteria stosuje Komisja przy doborze rozpoznawanych przez siebie spraw, w jaki sposób Komisja komunikuje się z uczestnikami postępowania  i z innymi organami państwa".

Mając na uwadze ciężar zarzucanych nieprawidłowości, Rzecznik zwrócił się do wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego o przeanalizowanie zgłaszanych zarzutów w świetle przytoczonych wyżej gwarancji proceduralnej rzetelności, a w tym – i standardów przesłuchiwania osób wzywanych na posiedzenia Komisji

–  informuje Bodnar.

Przewodniczący komisji weryfikacyjnej zauważył na Twitterze, że mamy do czynienia z nieprawdopodobą sytuacją. Otóż Adam Bodnar interweniuje w sprawie... handlarzy roszczeń! Wiceminister sprawiedliwości przypomniał, że w sprawie ludzi, wyrzuconych na bruk na skutek dzikiej reprywatyzacji, rzecznik praw obywatelskich nie napisał do niego ani razu.