Gdy „Gazeta Polska” ujawniła, że płk Czesław Juźwik to dawny oficer komunistycznej bezpieki wojskowej, a i tak został wicedyrektorem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN-u, natychmiast go zwolniono. Szef BBN-u Paweł Soloch na tym jednak poprzestał. Tymczasem grono dawnych działaczy PZPR-u w biurze jest większe...

Portal Niezależna.pl podał w miniony weekend, że Mirosław Wiklik (od kilku miesięcy dyrektor gabinetu szefa BBN-u) należał do PZPR-u, a nawet był oficerem politycznym w 6. Batalionie Powietrznodesantowym. Natomiast generał Romuald Ratajczak, czyli doradca szefa BBN-u, to absolwent wieczorowego kursu marksizmu i leninizmu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Doradca szefa BBN - generał, którego reżim chwalił za "postawę w czasie stanu wojennego"


Z kolei „Codzienna” dotarła do nowych informacji o ludziach z BBN-u, których przeszłość budzi zdumienie.


Waldemar Kozicki to naczelnik wydziału w Departamencie Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi, którego szefem jest gen. Jarosław Kraszewski. Kozicki legitymację PZPR-u nosił w latach 1984–1990.  Co kuriozalne – jeszcze 6 listopada 1989 r. napisał wniosek o zgodę na studia wojskowe w Związku Sowieckim!


Natomiast Maciej Czulicki jest specjalistą w wydziale kierowanym przez Kozickiego. 18 czerwca tego roku, czyli niespełna cztery miesiące temu, podczas obchodów ustanowienia Orderu Virtuti Militari, oficjalnie reprezentował prezydenta Andrzeja Dudę. Dlaczego to bulwersuje? Czulicki bowiem nie tylko należał do PZPR-u (w latach 1988–1990), ale też charakteryzowano go jako aktywnego działacza POP-u PZPR-u i – to kluczowe stwierdzenie – wykazywał on „duże umiejętności agitatorskie”.

Więcej na ten temat w "Gazecie Polskiej Codziennie"