Trump o pomocy Portoryko. Administracja wykonuje "wspaniałą pracę"

/ Prezydent USA Donald Trump / twitter.com/StateDept

  

Prezydent USA Donald Trump obciążył przedstawicieli władz Portoryko winą za opieszałą pomoc dla poszkodowanych przez huragan Maria mieszkańców wyspy, twierdząc, że jego krytykowana za swe działania w tej sprawie administracja wykonuje "wspaniałą pracę".

Trump podjął w ten sposób polemikę z Carmen Yulin Cruz, burmistrz największego na Portoryko miasta San Juan, która w piątek oskarżyła republikańską ekipę prezydencką o nieskuteczność w łagodzeniu skutków huraganu Maria. Spowodował on największą od 90 lat klęskę żywiołową na zamieszkanym przez 3,4 mln ludzi Portoryko, uśmiercając co najmniej 16 osób i całkowicie dewastując system energetyczny oraz telekomunikację, co zdezorganizowało dostawy żywności, wody pitnej i paliw na całej wyspie.

- Umieramy, a wy zabijacie nas nieskutecznością - powiedziała Cruz na piątkowej konferencji prasowej pod adresem waszyngtońskiej administracji. - Błagam, błagam każdego kto nas może wysłuchać, by uratował nas przed umieraniem - dodała.

Trump uznał w sobotę jej wypowiedź za bezzasadną.

- Takie niesprawne przywództwo burmistrz San Juan i innych na Portoryko, którzy nie są zdolni sprawić, by ich pracownicy pomogli. Chcą, by wszystko zostało zrobione za nich, podczas gdy powinien to być wspólny wysiłek - napisał prezydent na Twitterze.

Jak stwierdził, Cruz "została teraz namówiona przez Demokratów, że musi być uszczypliwa wobec Trumpa".

Cruz, która w związku ze zniszczeniem jej domu mieszka obecnie w schronisku, powiedziała telewizji MSNBC, że aspekty osobiste nie wchodzą tutaj w grę, a pracownicy miejscy wykonują swe obowiązki najlepiej jak mogą.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Był jednym z najwybitniejszych Polaków, prawdziwym mężem stanu". Prezes IPN wspomina byłego prezydenta

/ fot. Sławek Kasper (IPN); ipn.gov.pl

  

- Sabbat nie miał żadnych złudzeń, że główne zmagania o niepodległą Polskę rozegrają się w kraju, a głównym zadaniem emigracji jest przekazywanie światu informacji o tym co dzieje się w Polsce - mówił dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, który w Londynie wziął udział w uroczystościach upamiętniających 30. rocznicę śmierci prezydenta RP na uchodźstwie, Kazimierza Sabbata.

Prezes IPN, dr Jarosław Szarek przebywa w brytyjskiej stolicy od piątku, kiedy odwiedził grób Sabbata na londyńskim cmentarzu Gunnersbury. W sobotę wieczorem w ambasadzie RP w Londynie przedstawiono wydaną przez IPN książkę prof. Marka Wierzbickiego "Człowiek z Polski. Prezydent RP Kazimierz Sabbat i polska emigracja niepodległościowa".

W rozmowie z PAP, na marginesie swojej wizyty, szef IPN podkreślał znaczenie "dziesiątek lat zmagań, wysiłku i ofiar w kraju oraz właśnie na emigracji, przede wszystkim w polskim Londynie", które złożyły się na utrzymanie idei niepodległej Polski w trakcie i po drugiej wojnie światowej.

- Zachowanie ciągłości legalnych władz Rzeczpospolitej, stworzenie państwa, struktur państwowych państwa bez ziemi: to ogromne zaangażowanie tysięcy osób

- wyliczał.

W tym kontekście Szarek podkreślił szczególnie rolę Sabbata, który w latach 1976-1986 był premierem, a 1986-1989 prezydentem RP na uchodźstwie.

Jak ocenił, był on "jednym z najwybitniejszych polityków" i "mężem stanu, człowiekiem służby - choć dzisiaj niechętnie się używa takich wielkich słów - ale on (zasłużył na to) całym życiem".

- Sabbat nie miał żadnych złudzeń, że główne zmagania o niepodległą Polskę rozegrają się w kraju, a głównym zadaniem emigracji jest przekazywanie światu informacji o tym co dzieje się w Polsce

 - tłumaczył, wskazując na rolę rządu londyńskiego, który m.in. utrzymywał nieformalne więzi z kolejnymi brytyjskimi administracjami na Downing Street.

Jednocześnie Szarek zaznaczył także, że były prezydent "należał do pokolenia, które spotkał jeden z największych dramatów, pokolenia, które poszło walczyć we wrześniu 1939 z dwoma agresorami i po pięciu latach walki okazało się, że mimo ogromnej ofiary, nie będzie niepodległej Polski - i to dzieje się tak za zgodą naszych sojuszników".

- Ta obojętność Zachodu, pogodzenie się z tą sytuacją i uległość wobec Związku Sowieckiego mogła rzeczywiście odbierać wiele nadziei, ale ci ludzie trwali przez dziesiątki lat i informowali wolny świat

 - podkreślił.

Szef IPN zapowiedział także dalszą pracę nad przypominaniem historii londyńskiej emigracji i rządu na uchodźstwie przed przyszłoroczną, 30. rocznicą zwrócenia insygniów prezydenckich do Polski, do czego doszło podczas uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie.

- System komunistyczny pozostawił po sobie wielkie spustoszenia. Jednym z takich spustoszeń jest to, że zostało wiele mitów propagandowych, a wiele osób zostało zepchnięte na margines ich znaczenie czy rola przez lata nie była przedstawiana w sposób rzeczywisty czy prawdziwy

 - wskazywał, dodając, że jego intencją jest przywrócenie tej pamięci.

- Instytut Pamięci Narodowej jest od działalności edukacyjnej, naukowej i to robimy; od spowodowania, że pewne postaci, pewne instytucje wracają. Myślę, że to w jakiejś części się w przypadku prezydenta Kazimierza Sabbata udaje

 - tłumaczył, wzywając jednocześnie "artystów i reżyserów" do przekucia tych zapomnianych historii w dzieła kultury i przypomnienia ich także młodszym pokoleniom.

- Można powiedzieć, że misja tych ludzi zakończyła się po dwóch pokoleniach i zakończyła się wygraną, bo jest wolna i niepodległa Polska, a naszym obowiązkiem jest pamiętać i o takich osobach przypominać

 - zakończył.

W 2014 roku ambasada RP w Londynie wyprodukowała pięcioodcinkowy mini-serial dokumentalny o działalności "Rzeczpospolitej Londyńskiej", który jest dostępny bezpłatnie w serwisie YouTube. Film pod tytułem #RepublicInExile został przygotowany przez Konrada Jagodzińskiego i Agnieszkę Chmurę.

Rząd RP na uchodźstwie funkcjonował od jesieni 1939 roku - pierwotnie z siedzibą w Paryżu i Angers, a od czerwca 1940 roku w Londynie. Za oficjalną datę zakończenia jego działań uznaje się 22 grudnia 1990 roku, kiedy ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał na Zamku Królewskim w Warszawie insygnia władzy nowo wybranemu prezydentowi RP Lechowi Wałęsie

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl