Portal Niezalezna.pl dotarł do dowodów świadczących o tym, że płk Juźwik był delegowany przez BBN do prac nad Strategicznym Przeglądem Obronnym, podczas których wymieniano wiele niejawnych informacji kluczowych dla bezpieczeństwa państwa.

Według najnowszych informacji, do jakich dotarł portal niezalezna.pl, Juźwik na szkoleniu dla kadry kierowniczej Sztabu Generalnego miał twierdzić, że "Sztab Generalny ma konstytucyjny obowiązek konsultowania decyzji z Prezydentem". Jest to jednak całkowitą nieprawdą, ponieważ Sztab Generalny obecnie znajduje się w strukturach i jest częścią Ministerstwa Obrony Narodowej. Płk. Juźwik miał wpływać również na politykę kadrową, wskazując kogo należy zwolnić, a kogo promować.

Działania podejmowane przez Juźwika w głównej mierze były wymierzone na szkodę prezydenta RP - stawiały go bowiem w złym świetle wobec kadry dowódczej Wojska Polskiego.

Podpisy płk. Juźwika widnieją m.in. na listach obecności protokołów z posiedzeń grupy roboczej pracującej nad SPO pod koniec 2016 r. Chodzi o spotkania z 6 i 27 października oraz z 8, 15, 17 i 22 listopada 2016 r. Wcześniej - 22 września 2016 r. - Juźwik odbył przeszkolenie z zakresu ochrony informacji niejawnych. Do prac nad SPO delegował płk. Juźwika gen. bryg. Jarosław Kraszewski z BBN, wobec którego 24 czerwca 2017 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające. 

Prace nad opublikowanym w tym roku Strategicznym Przeglądem Obronnym (opublikowano tylko część jawną, jest też tajna) rozpoczęły się w lipcu 2016 r. Do opracowania dokumentu powołano w MON specjalny zespół, na czele którego stanął wiceminister Tomasz Szatkowski. W jego skład weszli eksperci z resortu obrony i Wojska Polskiego, a także specjaliści z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W tym - jak się okazuje - były oficer komunistycznego kontrwywiadu wojskowego.

Jak ujawniła "Gazeta Polska", płk Juźwik - do niedawna wicedyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN, był do 1990 r. oficerem WSW, nagradzanym finansowo za swoje zasługi osobiście przez szefów tej służby. Potem służył do 1992 r. w WSI. Ojcem urodzonego w 1957 r. Czesława Juźwika był Kazimierz Juźwik - oficer Służby Bezpieczeństwa, członek PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. 

Przyszły dyrektor BBN, składając w 1983 r. wniosek o pracę w WSW, deklarował:

Polska przeżywa obecnie trudne chwile. Szczególna rola przypada w tym okresie służbom specjalnym. Od ich działania w znacznej mierze zależy, jak długo jeszcze przeciwnicy polityczni będą wichrzyć w naszym kraju. Jako kandydat PZPR chciałbym być w pierwszej linii walki o socjalistyczną Ojczyznę".

W WSW Czesław Juźwik był nagradzany finansowo za swoją służbę przez szefów tej komunistycznej formacji. Dwukrotnie dostawał w 1985 r. pieniądze za „zabezpieczenie słuchaczy libijskich szkolonych w resorcie obrony narodowej”. Wyróżnienia te są o tyle istotne, że w owym czasie Libia była państwem sponsorującym międzynarodowy terroryzm (najsłynniejszy zamach to oczywiście wysadzenie w powietrzu samolotu pasażerskiego nad szkockim Lockerbie w 1988 r.), a wielu przybywających wówczas do PRL na „szkolenia” Libijczyków było jeśli nie agentami libijskich służb, to handlarzami bronią i terrorystami.