Co dalej z Polską+?

  

Program Rodzina 500+ bez wątpienia jest dla rządu dużym sukcesem. Niestety na razie nie da się tego samego powiedzieć o pozostałych programach z plusem w nazwie – o Maluchu+ i Mieszkaniu+.

W 2015 r. nowa ekipa rządząca zdefiniowała problemy społeczne, które należało rozwiązać jak najszybciej. Były to dramatycznie niska dzietność wśród Polaków oraz szczególnie trudna sytuacja materialna rodzin wielodzietnych, która objawiała się tym – cytując ministra Bartosza Marczuka – że ubóstwo w Polsce ma twarz dziecka. By nie tracić czasu, PiS zaproponowało rozwiązanie niespecjalnie skomplikowane, ale możliwe do wprowadzenia bez długotrwałych przygotowań. Mocnymi stronami programu Rodzina 500+ są jego prostota, przejrzystość oraz fakt, że zaczął poprawiać byt rodzin z dziećmi i wpływać na decyzje prokreacyjne już pół roku od uformowaniu rządu.


Po tym, jak stało się jasne, że program odniósł sukces, rząd zapewniał, że teraz nadszedł czas na budowę „państwa usługowego”, czyli wdrażania bardziej skomplikowanych programów opartych na usługach publicznych, których już nie da się uruchomić z dnia na dzień, gdyż wymagają chociażby przygotowania infrastruktury. Większość rodzin z dziećmi oczekuje od państwa nie tylko zabezpieczenia podstaw bytu swoich pociech, lecz także pomocy przy opiece nad nimi czy wsparcia w znalezieniu dachu nad głową. Polacy nie są tu wyjątkami – w państwach rozwiniętych usługi tego typu funkcjonują na bardzo wysokim poziomie, a obywatele chętnie z nich korzystają. Nic więc dziwnego, że kolejnymi krokami ekipy Beaty Szydło było ogłoszenie następnych dwóch programów – najpierw Mieszkanie+, a potem Maluch+, który miał rozwinąć kulejącą w Polsce opiekę żłobkową. Niestety wdrażanie programów usługowych idzie rządowi jak po grudzie. Mieszkanie+ ślimaczy się niemiłosiernie, a Maluch+ to jak na razie kropla w morzu potrzeb.

Bez babci ani rusz

W pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku urodziło się 235 tys. dzieci, czyli 18 tys. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Ten wzrost przynajmniej w części to zasługa programu Rodzina 500+. Z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że w tym roku urodzi się nieco ponad 400 tys. młodych Polaków. Jak na ostatnie kilka lat to świetny wynik. Tylko że wciąż będzie mu bardzo daleko chociażby do pierwszych lat transformacji, gdy rodziło się 550 tys. dzieci rocznie. Jeśli chcemy zacząć zmierzać w tym kierunku, to musimy poprawić przede wszystkim instytucjonalną opiekę nad dziećmi. W XXI w. najczęściej oboje małżonków chce podejmować pracę i rozwijać się również zawodowo. Brak możliwości łączenia rodzicielstwa z wychowaniem dziecka, szczególnie w pierwszych latach po urodzeniu, to jedna z najpowszechniejszych przyczyn rezygnacji z potomstwa.


Opieka przedszkolna jest już w Polsce na relatywnie przyzwoitym poziomie (choć wciąż mogłaby być znacznie lepsza), ale opieka żłobkowa nadal jest dramatyczna. Miejsc w polskich żłobkach jest ok. 100 tys., a więc ma je mniej niż 10 proc. dzieci między pierwszym a trzeci rokiem życia. A to oznacza, że bardzo wielu młodych rodziców po skończeniu urlopu macierzyńskiego przez dwa lata nie ma komu powierzyć malucha na czas pracy. O ile nie mają dyspozycyjnych dziadków, rzecz jasna. Rząd w tym roku, w ramach programu Maluch+, zaproponował zwiększenie liczby miejsc w żłobkach o 12 tys. Czyli ich wzrost będzie niższy niż wzrost liczby urodzeń. A więc dostępność opieki dla najmłodszych w tym roku, zamiast się poprawić, jeszcze się pogorszy. W 2017 r. na program Maluch+ rząd przeznaczył 500 mln zł. Pół miliarda złotych na tak ważny program to nie są duże pieniądze w skali państwa. Minister Rafalska będzie musiała wymóc na Ministerstwie Finansów, by w przyszłym roku na Malucha+ sypnęło groszem nieco hojniej.

Ciasno jak nad Wisłą

W ubiegłym roku odnotowaliśmy bardzo duży spadek skrajnego ubóstwa – z 6,5 proc. do 4,9 proc. To oznacza, że odsetek Polaków żyjących poniżej minimum egzystencji spadł w ciągu zaledwie roku o jedną czwartą. To doskonały wynik. Skoro więc jesteśmy już o krok od zapewnienia niemal wszystkim Polakom podstaw biologicznej egzystencji, należy się teraz zająć zapewnieniem im przyzwoitego dachu nad głową. A niestety sytuacja mieszkaniowa wielu naszych rodaków jest wciąż fatalna. W 2016 r. 40 proc. Polaków mieszkało w zbyt małych mieszkaniach. W Czechach odsetek ten wynosi tylko 18 proc., a za naszą zachodnią granicą w zbyt ciasnych lokalach mieszka zaledwie 7 proc. Niemców.


Nic więc dziwnego, że wielu obywateli naszego kraju bardzo duże nadzieje wiąże z ogłoszonym z pompą 15 miesięcy temu programem Mieszkanie+. Program ten chwalili nawet przeciwnicy rządu i nic dziwnego – jego konstrukcja jest dobrze przemyślana i daje realne szanse na zapewnienie Polakom mieszkań w przyzwoitych cenach. Problem w tym, że od tamtej pory niewiele się na tym polu działo. Wciąż nie oddano żadnego mieszkania w ramach Mieszkania+ i do końca roku ten stan się nie zmieni. Pierwsze lokale mają być oddane dopiero w I kwartale 2018 r. Obecnie w budowie jest zaledwie 1,2 tys. mieszkań. To mniej niż jeden procent mieszkań oddawanych rocznie. Kolejne 10 tys. mieszkań jest w przygotowaniu do budowy, jednak na razie te liczby nie imponują. W 2015 r. do użytku ogółem trafiło 147 tys. lokali. Tymczasem w latach 70. oddawano w Polsce 270 tys. mieszkań rocznie. Oczywiście faktem jest, że były to często mieszkania niskiej jakości i nie potrzebujemy obecnie takiego boomu mieszkaniowego jak za Gierka. Jednak kilkadziesiąt tysięcy mieszkań rocznie oddawanych z programu Mieszkanie+, przynajmniej w pierwszych latach jego funkcjonowania, to minimum, by program realnie wpłynął na poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym.

Nie zmarnować potencjału

W Mieszkaniu+ inny problem stanowi możliwość eksmisji na bruk lokatorów niepłacących czynszu co najmniej trzy miesiące. To oznacza, że będą oni mniej chronieni niż zwykli najemcy mieszkań na zasadach rynkowych. Warto jeszcze raz przemyśleć, czy rozwiązanie to nie przyniesie więcej szkód niż pożytku, odstraszając od M+ rodziny mające mniej stabilne źródła utrzymania niż etat. A takich przecież w Polsce jest sporo.


500+, Maluch+ oraz Mieszkanie+ stanowią dobrze uzupełniającą się całość. 500+ zapewnia rodzicom środki finansowe niezbędne do stworzenia dzieciom warunków do prawidłowego rozwoju. Maluch+ umożliwi rodzicom łączenie rodzicielstwa z pracą w czasie pierwszych lat po narodzinach potomka. A Mieszkanie+ udostępni rodzinom porządne lokum za umiarkowane pieniądze i bez konieczności zadłużania się na 30 lat. Wszystkie trzy razem mogą naprawdę się przyczynić do bardzo wyraźnego wzrostu liczby urodzeń. Jednak jeśli Maluch+ oraz Mieszkanie+ będą wprowadzane niedbale, potencjał wszystkich trzech zostanie zmarnowany. Szkoda by było szczególnie Mieszkania+, bo koncepcyjnie to bardzo dobry i oryginalny program, wykorzystujący zarówno grunty należące do państwa, jak i potencjał sektora prywatnego. Nie warto stracić już włożonego wysiłku, tym bardziej że jesteśmy naprawdę niedaleko stworzenia nadwiślańskiej wersji państwa dobrobytu. Może wciąż wyraźnie biedniejszego niż odpowiedniki na Zachodzie, ale niezostawiającego żadnego z obywateli samemu sobie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts